Hurra!! Wczoraj udało się ostatecznie wywalić siano z jednej części stodoły. Na dodatek zaskakująco szybko :) W planach mieliśmy zabawę do wieczora, a tu już po godzinie siana nie było. Trzeba było jeszcze założyć maski, chwycić się za łopaty i wyczyścić to co zalegało na podłodze - kilka kursów taczkami i podłoga "pusta". Następnie w ruch poszedł młot i siekierka i pozbyliśmy się spróchniałej ścianki działowej. Dach pewnie nie jest w lepszym stanie niż ta ścianka.




W między czasie Panowie Architekci robili inwentaryzację domu, a my w przerwach zabawy z sianem z pomocą Stasia i Krzyśka pozbyliśmy się płotku otaczającego pozostałości ogródka.





