Zielona Remi Sta¶ Gabrysia
BlogAlbum rodzinnyDziennik budowyPortfolioKontakt

Dziennik budowy

weekend na wsi...

05.03.2008 17:31 :: zielona wiedźma
Trochę o weekendowym wypadzie na wieś...

pogoda jaka była każdy pamięta...
a więc lało jak nie przymierzając z cebra...
zimno, mokro,
nie sprzyjało za bardzo planom porządków zwłaszcza,
że wybraliśmy się ze szkodnikami,
a utrzymać takich dwoje w miejscu jednym,
to jak starać się zagonić stado bawołów do komórki metr na metr...

no więc szkodniki latały i wariowały,
my robiliśmy zdjęcia i inspekcje wizualno organoleptyczną

i tak:

w domu jako taki porządek,
strop na pewno w części do wymiany,
tej drewnianej części
bo w dwóch miejscach kapie przez dach
i poprzez bezpośredni kontakt z wodą
podłoga tak jakby nam zmienia stan skupienia
ze stałego gruntu pod nogami w bardziej kruchy...:)

kilka belek do wymiany ze względu na właśnie nieszczelności dachu...
jak reszta, to się okaże po demontażu...

Misiek znalazł na strychu truchło dosyć pokaźnych rozmiarów i całkiem niezła kolekcję gówienek,
które to zapewne zostawiło truchełko jak jeszcze truchełkiem nie było
;)

ogólnie na strychu dosyć zacisznie i ciepło

na dole ściany w większości ok, opukane i ostukane
w jednym pokoju gorzej, bo pęknięcie spore,
więc pewnie ta część ściany do remontu pójdzie poważniejszego

podłogi poskakane i opukane
i też raczej nie budzą zastrzeżeń pod względem stanu bez próchnicy i wilgoci
w jednym pokoju kilka desek do wymiany, pod oknem ,
pewnie lało się przez nie i się rozsypują pod stopami

piwnica pod domem do przeróbki
a przynajmniej wejście do niej,
jak bunkier, wąska i mała
i jedyną osobą która może wejść do niej normalnie po człowieczemu
tzn schodząc po schodach przodem i wyprostowanym będąc
jest nasz Gapeć... niespełna 4 letni :|

reszta musi się wczołgiwać tyłem inaczej nie ma bola...
klaustrofobiczne przeżycie
:)))))

nasza przyszła łazienka to niestety pięta achillesa tego domu
syf koncertowy
wilgoć, pleśń i brzęk łańcuchów...
;)
i odkryty schowek w podłodze hehe

studnia została komisyjnie zabezpieczona nową kłódką,
a szkodniki odpowiednio przeszkolone,
żeby nie zbliżały się na wszelki wypadek do niej
jest głęboka jak czort...
woda czysta na tyle na ile nam się udało to ustalić
określając jej stan na podstawie wąchania i macania
i biorąc poprawkę na fakt wyciągnięcia jej w zardzewiałym wiaderku :))

Kurnik okazał się zwykłym pomieszczeniem gospodarczym
ale zbudowanym tak no niezbyt dokładnie,
w każdym razie idzie do rozbiórki

przy stodole kotłownia :))
znaczy składzik na węgiel
czysto i w porządku
znaczy oprócz brudu węglowego całkiem nie wilgotno i porządnie

sama stodoła to cud miód i ultramaryna...
mi się podoba do wypęku normalnie...

nie obyło się bez prawie wypadku...
kiedy podpuszczona przez Dziuba - Gapcia zwiedzając stodołę
przeszła przez deski zakrywające wejście do piwnicy
i jedna deska się zarwała,
na szczęście 4-latka, nie waży dużo
i zanim sama się zdążyła przestraszyć,
lub wpaść do środka znalazła się już po drugiej stronie...:)

Piwnica pod stodołą zdecydowanie większa i sympatyczniejsza

stan stodoły pozwala - po uprzednim uprzątnięciu grabi,
taczek, siana, słomy i czego tam jeszcze tony zalegają... -
na urządzenie rodzinnego obiadu komunijnego Dziuba :)
na połowicznie wolnym powietrzu :P

aaa
i działka zdecydowanie wydaje się większa teraz,
jak jest tak szaro i buro i nie ma liściów

no i znalazł Misiek na działce młodą szkółkę sosenek samosiejek...
zieloniaste małe i wyłażą spod ziemi
no i brzózek też kilka patyków tu i tam...

no i tyle by było z pobieżnej inwentaryzacji
oczywiście o garnkach dziurawych, czy spleśniałych drewienkach i innych takich nie mówię :)
wywiezie się je na śmietnik

zdjęcia będą jak tylko uda mi się znaleźć na tyle czasu,
żeby je zgrać i obrobić i wstawić i opisać :)

dodaj komentarz
treść
podpis
przepisz kod z obrazka
kod
Copyright © 2002-2012 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja cztery i pół