Papiery wszystkie złożone. Wydaje się, że wszystko ok, ale tylko się wydaje...
Wychodzi sprawa tego nieszczęsnego wpisu w księdze wieczystej...
Tłumaczę i dzwonię, sprawdzam jeszcze raz i się dopytuje u notariuszy, że wpis unieważniony przez akt notarialny,
niestety banki wiedzą swoje,
po dwóch tygodniach rozpatrywania i prześwietlania nas, naszych zarobków, analitycy stwierdzają,
że sytuacja niejasna,
nie ma wykreślonego wpisu w księdze o zastawie, trzeba dowód zapłacenia należności, albo wniosek o wykreślenie...
Nie może być wniosku o wykreślenie ponieważ to jest stara księga, która już straciła ważność i jakiekolwiek zmiany w niej, skutkują koniecznością
otwarcia nowej księgi już elektronicznej,
a to wiąże się z kilkumiesięcznym oczekiwaniem...
Dzwonię i tłumaczę, że akt własności właśnie jest takim dokumentem anulującym tamten wpis, zgodnie z ustawą jakąś tam...
no i teraz czekamy co z tego wyniknie a ja załamałam się i zaczęłam obgryzać paznokcie z bezsilności.....




