Sąsiad przyniósł dobrą wiadomość - do 3 lat będzie kanalizacja, czyli nie trzeba będzie robić oczyszczalni na działce :)
Z drugim sąsiadem - właścicielem koparko-ładowarki - dogadaliśmy się na rozebranie baraczka sprzed naszego domku. Trzeba było odciąć w nim prąd i przerzucić stertę dachówek, które za min leżakowały. Szybko dałem sobie siana z wożeniem tego taczkami i zaprzęgłem Jeepa do roboty, na pakę wchodziło tak z 10 razy tyle więc praca poszła w miarę sprawnie. Trochę tylko deszcz przeszkadzał.
Ania w tym czasie pomalowała stodołę w środku, co przypłaciła ogromnymi bąblami na ręce. Ale w stodole jakoś tak czyściej i jaśniej się zrobiło.
Mamy też zrobioną inwentaryzację i wstępną koncepcję przebudowy domu. Koncepcja jest bardzo wstępna, bo Panowie architekci się zupełnie rozminęli z tym co byśmy chcieli :)
Z drobiazgów to udało mi się w końcu zmierzyć głębokość studni - 7,6m do lustra wody, 11,2m do dna. Za sondę posłużyła saperka zawieszona na lince żeglarskiej.
Zdjęć tym razem nie ma, bo zapomniałem aparatu :)




