Okazuje się, że jest już obowiązujący plan zagospodarowania dla okolicy.
Zgodnie z nim działka ma być w całości budowlana, więc jeśli kupimy teraz to praktycznie
w momencie kupna działka już będzie warta duuużo więcej.
Nieprzyjemna wiadomość, w planie są 2 drogi osiedlowe które "naszą" działkę podzielą w nieokreślonej
przyszłości na 3 części...
szybkie obliczenia...
będą 3 działki budowlane o szerokości 13-15 m o długości około 70 m...
myślimy i kombinujemy....
Dochodzimy do wniosku, że nie przeszkadza to nam, działka o długości 210 m jest nie do zagospodarowania samemu :)
A tu nam ją podzielą ładnie - będzie jako inwestycja, lub do sprzedania, albo na wiano ;)))))))) dla każdego z dwójki dzieci.
Przy okazji wyszło na jaw, że istnieje ustawa która do tej pory w ogóle prawie nie była używana, bo nie było planów zagospodarowania.
ustawa z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu zagospodarowania przestrzennego
art. 36 pkt 4. (strona 14/31)
4. (6) Jeżeli w związku z uchwaleniem planu miejscowego albo jego zmianą wartość nieruchomości wzrosła,
a właściciel lub użytkownik wieczysty zbywa tę nieruchomość, wójt, burmistrz albo prezydent miasta pobiera
jednorazową opłatę ustaloną w tym planie, określoną w stosunku procentowym do wzrostu wartości nieruchomości.
Opłata ta jest dochodem własnym gminy.
Wysokość opłaty nie może być wyższa niż 30 % wzrostu wartości nieruchomości.
W tym wypadku, właścicielka dowiadywała się iż działki w tym rejonie (ceny stale rosną)
na dzień dzisiejszy szacuje się, że o kwotę szacunkowo xxx za ar wzrosła wartość nieruchomości
(dotyczy ok 22 arów byłych rolnych)
obecny plan zagospodarowania przestrzennego określa procentowy wzrost ceny nieruchomości dla tych obszarów na najwyższą z możliwych stawkę
czyli 30% - bo czemu by nie w sumie... :(
Wysokość stawki procentowej służącej naliczaniu opłaty z tytułu wzrostu wartości
nieruchomości, w związku z uchwaleniem planu, wynosi:
1) dla terenów U i UH - 30%;
2) dla terenów MN.1, MN.2, MN.3, MNU - 30%;
3) dla terenów pozostałych - 0%.
czyli wzrost wartości: ok. xxx zł i o tę kwotę właścicielka chciałaby zwiększyć cenę nabycia nieruchomości.
Prośba jest uzasadniona, bo ceny faktycznie rosną, a chcemy żeby skoro właścicielka nie zarobi już na działce,
przynajmniej nie była stratna - właścicielka CUD CZŁOWIEK, i chodząca uczciwość, każdemu życzyć takiego słownego sprzedającego.
W tej chwili działka i tak warta jest więcej ile za nią wstępnie mieliśmy dać...
Doliczamy koszt podatku do ceny działki.
Znów musimy czekać na re-decyzje banku :)
Wstępnie decyzja jest na tak, bo ze zdolnością kredytową nie ma problemu na taką kwotę, ale muszą poprzeliczać jeszcze
raz oprocentowanie itd, i dać dogodniejsze warunki bo większa kwota...;)
Mam nadzieję, że uda nam się rzutem na taśmę sfinalizować umowę do końca roku, a niewiele czasu zostało ...:)




