przylazł leniwie dzisiaj do mnie
poniedziałek
najpierw przejrzał się zaspanymi oczami
w
upstrzonym lustrze w łazience
następnie ubrał co mógł na lewą
strone
i tył do przodu
no i oczywiście patrząc przez okno
nie przyszło mu na myśl, że będzie PADAĆ
potem spóźnił się
na busa
oglądając tylne tablice rejestracyjne
rzeczonego
odjeżdzające w siną dal
sprzed nosa
potem fachowo zajął się
komputerem
w wyniku czego pół dnia poniedziałkowego
trzeba
było spędzić nad przeinstalowaniem
formatowaniem itd.
no i
patrzę prosto w oczy poniedziałkowi
wyzywająco patrzę i
powtarzam sobie
licząc spokojnie do dziesieciu
że NIE będę
się dzisiaj DENERWOWAĆ
nic a nic...
tylko nastawiam się na
większe ilości
zdarzeń losowych, a niech tam
ja miałam wolne
dni,
to poniedziałek też musi mieć coś z życia :)




