chciałam
napisać coś,
mimochodem
ale zagmatwanie i poplątanie
owinęło ciasno myśli moje
i czekam
i drąże
i milion
pytań zadaje...
lecz wracają odpowiedzi
nieprzytomne
chłonę uciekający czas
zamykam garstkę wspomnień
rozchylam usta
pełne słów
niewypowiedzianych
krzykiem
i szeptem
przyglądam się
miłości
którą trzymam w ręku
to nic że wygnieciona
i że wymięta
troszkę
odkurzy się ją
przy świecach
i przy kominku,
umyje w czerwonym winie
i odświeży
tysiącem zapomnianych
obietnic...




