w sumie to dzisiaj jest dobry dzień na
podsumowania, od rana dzisiaj wszyscy coś sumują, dodają, robia
raporty i przedraporty raportów końcowych, bo zbliża się prosze
wszystkich Państwa wiosna, jakby kto nie zauważył i w mojej firmie
zaczął się okres prosperity, bardzo gorący okres intensywnej
sprzedaży przedwiosennej, a więc co za tym idzie, trzeba zamknąć
okres zimowy i podliczyć co trzeba.
No więc ja siłą rozpędu też
się podsumowałam, a co? ja gorsza?
no i wyszło mi iż do 30
mam bliżej niż dalej, karierę zawodową rozpoczęłam, więc jest
szansa, iż przed tą 30 coś więcej osiągnę, swoje cztery kąty będe
mieć niedługo (nic to że przyjdzie mi je spłacać nastepne 10-lecie),
no i jakoś tak wyszło, że jest całkiem nieźle.
No ja wiem że
INNI skończyli medycynę albo prawo, że INNI mają urządzony
nowoczesnymi meblami domek gdzieś w dzielnicy WILLOWEJ i że ci INNI
w ogóle sobie radzą lepiej ode mnie :),
ale drodzy Państwo nie
dajmy się zwariować - pod mostem nie śpię, uczę się i pracuje i do
pierwszego mi starcza, a to chyba JEST SUKCES :))))))))))))))))
potem jeszcze z rozpędu przygotowałam plany na najbliższe
lata i wylazło mi z tego jak byk, iż w sumie jedno co muszę zrobić to
zacząć tak minimalnie więcej zarabiać, żeby mnie stać było na
kupowanie sobie co miesiąc przynajmniej klikunastu pozycji
książkowych no i ... urodzenie potomka :) no i chyba wystarczy :)
... od razu lżej mi się na duszy zrobiło i jakoś tak
poczułam sie wewnetrznie uporządkowana i w ogóle
a o resztę bede
się martwić już po 30 ;)




