wróciłam tak jakby z niebytu...
trochę okaleczona, ale jestem
wszystko się kręci wkoło
jak gdyby nigdy nic
a we mnie umarła jakaś część
przez ostatnie miesiące prawie dzień w dzień byłam z Nią,
lub rozmawiałam przez telefon
teraz czuje się jakbym cały czas o czymś zapomniała
czegoś brakuje
kolejny raz
ile jeszcze takich cząstek musi umrzeć...
w wieku 33 lat zostałam sierotą
jakkolwiek śmiesznie to brzmi
pamiętam jak po śmierci Taty 15 lat temu
napisałam...
pamiętnikowo ...
[..]
nie możesz tak po prostu odejść
bez słowa
może gdybym trzymała Cię za ręke...
może gdybym...
zdążyła wyrwać z gardła
że kocham...
po prostu nie możesz tak odejść
bez słowa
[...]
kilka wspomnień zasuszonych w gablotach
powoli blaknie
morze łez wylanych
nie pamiętam już za co...
jest takie miejsce
którego nie dotykam
puste miejsce po Tobie... TATO
teraz...
jest takie miejsce
którego nie dotykam
puste miejsce po Was... MAMO i TATO
zamykam te miejsca na klucz
wypłakałam już swoje
pokłóciłam się z Bogiem
mieliśmy różne zdanie na temat tego, co w życiu ważne
i co potrzebne
i słuszności pewnych decyzji...
chociaż wiem, że Tam jest jej po prostu lepiej
nie cierpi już
gdziekolwiek jest to Tam
dla mnie jest trudny dalej do zaakceptowania fakt,
że normalnie już Jej nie ma ...
że wnuki nie będą mogły nacieszyć się babcią...
ciężko zebrać myśli
bo nadal strumyki łez lecą po policzkach
jeszcze ciężko o tym pisać
może dlatego,
że byłam przy niej do końca...
że widziałam jak cierpi...
że patrzyłam na to wszystko co dnia...
chujowy rok zmian...




