Najpierw przytoczyło się do Gabrysi...
biedactwo antybiotyk dostała i całą siatę leków,
na kaszel suchy, na mokry,
na noc i na dzień...
i cholera jeszcze wie co... :)
jej się podoba, jest przeszczęśliwa, że ma tyle syropków
dzisiaj rano okazało się, że Dziubolowi też się dostało
chyba rykoszetem...
rano chcę go budzić do szkoły,
a on cały mokry, rozgrzany jak piec
38,6 ...
teraz tylko czekam kiedy na nas przyjdzie pora...
aaa i specjalnie dla misia... mojego
MISIUUUUU kocham CIĘĘĘĘ...
a co z moim kuferkiem? ;)))))




