Pouzupełniałam komentarze do wszystkich zdjęć....
trochę mi to zajęło ;)
właściwie to nie wiem dlaczego nie ma późniejszych galerii
chyba się trochę pogubiliśmy tej jesieni
zmęczeni, zabiegani
ale już niedługo
finisz zwykle jest najbardziej energochłonny
jak już wszystko pozałatwiamy...
w końcu może się uspokoi na tyle, aby nadrobić zaległości
i żyć na bieżąco :)
no a Dziubol dzisiaj ma dzień patrona w szkole
kilka dni temu przyniósł w dzienniczku zapisek własnoręczny
że ma być w piątek na galowo...
w połowie drogi do szkoły sobie przypomnieliśmy, że to dzisiaj... 8-o
ech... jedynka dla Stasia i uwaga dla mamusi ;)
albo na odwrót...
w dodatku po 'wysiądnięciu' z samochodu okazało się,
że mało tego, że nie na galowo ...
to jeszcze się wybrał w polarowych spodniach z dziurą na kolanie... !!!
nosz...
igłę na szczęście z nitką miałam w torbie
więc na przystanku przynajmniej dziury się pozbyliśmy
a co poza tym...
poza tym Stasiowi się przyplątało uczulenie
paskudna wysypka najprawdopodobniej od proszku do prania
ale głowy za to nie dam sobie uciąć
smarowanie nie pomaga, wapno działa jedynie kojąco i podwyższa komfort psychiczny, że coś się z tym robi...
wysypka nie schodzi, więc dzisiaj idziemy do lekarza
no i tyle :)
sama radość :))




