Zielona Remi Sta¶ Gabrysia
BlogAlbum rodzinnyDziennik budowyPortfolioKontakt

Blog

smoczo - erotyczny sen.......

28.11.2001 10:26 :: zielona-wiedźma
Zasnełam i znalazłam się w swojej zwykłej postaci w lesie... ubrana
w jakąś czarną zwiewną sukienkę... troszeczkę prześwitującą...
wedrowałam sobie po lesie..., bardzo gęstym, ale jednocześnie jasno
oświetlonym ....nie byłam sama, tzn fizycznie tak, ale czułam intuicyjnie
czyjąś obecność...w gruncie rzeczy to czułam się tak jakby ktoś właśnie
mnie gdzieś prowadził...
Dotarłam na skraj polany, dosyć dużej, na środku której znajdowało się
sporych rozmiarów jezioro z wpływającym doń strumieniem tworzącym rodzaj
wodospadu...
Stałam, przed soba mając jakieś krzewy, które obficie obrastały skraj
tej polany...i nie mogłam się ruszyć. Przyglądałam się tafli jeziora.
Wtedy zobaczyłam smoka... zielonego oczywiście i w pewnym sensie hmm...
nie pamietam jak wygladał...w każdym razie czułam jego ciepło...jego
piękno...i coś ...czego nie potrafiłam w pierwszej chwili określić...
tzn uczucie podniecenia na jego widok....
pluskał się w wodzie...ginął mi z oczu co chwile nurkując...i dobrze się
bawił...
Nagle znieruchomiał i zaczął intensywnie wciągać w nozdrza
powietrze...przestałam oddychać...
nie ze strachu...bo bardzo chciałam być z nim...dotknąć go...
ale zniknął...
Znalazłam się na brzegu...stojąc na trawie i troche w wodzie...widziałam
swoje stopy...i czulam ciepły, pieszczotliwy dotyk wilgoci z jeziora...
smoka już nigdzie nie było i nie czułam nawet już jego obecności..
tak jakby go w ogóle tu nie było...
Weszłam do wody...byłam naga...choć nie przypominam sobie żebym coś z
siebie zdejmowała...unosiłam się na wodzie...
a potem podpłynęłam do wodospadu...
stanęłam pod nim tak, że woda spływała kaskadami na moje cialo...
i poczułam że ktoś na mnie patrzy...ale to było przyjemne...
uczucie zainteresowania...i jakoś nie przejmowałam się tym...
potem położyłam się na plecach w trawie...pachniała czymś czego się nie da
określić...
nie pachniała jak trawa...ale jak coś gorącego i wilgotnego...
coś co podnieca i wywołuje uczucie rozkoszy...
w tym momencie poczułam czyjąś cielesną obecność...
nad soba...i obok siebie...
ale nie mogłam otworzyć oczu...
wtedy stałam się nagle z uczestnika tego spektaklu...widzem...choć czułam
wszystko co się ze mna dzieje...
zobaczyłam siebie naga, leżącą w trawie...i nademną pochylającego sie
smoka..., tego samego, którego wcześniej widziałam....przypatrywał mi
się...
potem ostrożnie wziął mnie w swoje łapy...poczułam to...jego
dotyk...chłodny i wilgotny ... i czułam że nic mi się nie stanie...byłam
bezpieczna... a jednocześnie bardzo pobudzona...
położył mnie sobie na rozpostartej dłoni (raczej łapie...)
a drugą zaczął delikatnie błądzić po całym moim ciele...
czułam to wszystko, każdy ruch jego palców...jego dotyk był przyjemny aż do
bólu...fizycznego bólu...
widziałam że jemu to też sprawia wielka przyjemność...
uśmiechał się choć tego nie widziałam ale wyczuwałam...
W tym momencie moim ciałem wstrząsnął dreszcz...uczucie,
że cos zawładnęło mną do końca... poruszając wszystkie nerwy....
czułam go w sobie choć we mnie nie był...
czułam jego dotyk...jego obecność we mnie głęboko...
i to powodowało że ból stawał się coraz większy...
ale to było jak narkotyk... ból, który się wciąż chce przeżywać...
i jeszcze raz... i jeszcze... i jeszcze...
i...
obudziłam się...
dodaj komentarz
treść
podpis
przepisz kod z obrazka
kod
Copyright © 2002-2012 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja cztery i pół