Zielona Remi Sta¶ Gabrysia
BlogAlbum rodzinnyDziennik budowyPortfolioKontakt

Blog

po urlopowo...:)

02.08.2007 13:41 :: zielona wiedźma
Ech... wreszcie trochę odrobiłam się w pracy
to mogę cokolwiek napisać

urlop był, ale się już zbył...
od poniedziałku mamy wolną chatę,
i do pracy codzinnie trzeba wstawać...
ale po kolei

5 lipca w godzinach popołudniowych
zapakowaliśmy jednego szkodnika - płci żeńskiej
wszystkie bety poupychaliśmy do samochodu
i wyruszyliśmy z Krakowa w kierunku najpierw Chrzanowa
kota też upchnęliśmy...
pogoda tak jakby się zepsuła troszkę,
zaczęło lać...
pocieszamy się, że na pożegnanie
okazało się to złudną nadzieją
z małymi przerwami ale padało przez prawie całą drogę
wyjeżdżając na obwodnicę natknęliśmy się na korek
no tak, pora powrotu z pracy...
więc nawrotka i przejazd przez całe miasto w kierunku Chrzanowa
wysiadam pod blokiem mamy i niemiła niespodzianka...
winda nieczynna
no żesz by to trafiło
więc drałuje na 6 piętro z kotem w pudle pod pachą i całą masą osprzętowania,
czyli kuwety, piaski, miski, żarcie...
RE WE LA CJA

z powrotem o wiele szybciej :)
no to wreszcie ruszamy

z kilkoma przystankami na sprzątanie samochodu - gabrysia zwróciła przekąskę...
w strugach deszczu, około godziny 2 w nocy lądujemy w Pile u siostry
prześpimy się i dalej jazda po Stasia do Jarosławca.
po drodze tylko jeden przystaneczek jeszcze na obejrzenie osiedla domków jednorodzinnych
budowanych przez firmę z którą może będziemy chcieli współpracować
trzeba było zasięgnąć języka :)
potem to już tylko droga do Stasia, odebraliśmy go i ziuuut do Sobieszewa
2 tygodnie nad morzem...bajka
chociaż od razu własciwie się pochorowałam
jakaś paskudna angina mnie złapała
przez pierwszy tydzień bez większego plażowania
zwiedzanie gdyni, gdańska, zoo w oliwie - piękne
jak zrobiła się już pogoda to kolejny tydzień dzień w dzień po 7-8 godzin na plaży
spane do 10, śniadanie, potem nad morze i o 18-19 wracaliśmy do domku
na późną obiado-kolację, bajka i spanie, wersja dla dorosłych, piwo/film i spanie :)

dwa dni przed wyjazdem wybraliśmy się na wschód słońca i bursztyny, ale zbiory były niewielkie
jeden większy bursztyn krwisty, reszta drobnica :) ale wschód przepiękny :)

następnie wyjazd do malborka, z siostrą w dwa samochody
przyjechała po odbiór swojego dziecka, które z nami spędzało sobie czas nad morzem :)
w malborku oblężenie prawdziwe na oblęzeniu zamku
samochodów i ludzi jak mrówków
znaleźliśmy kuzynkę, i postanowiliśmy pojechać pod malbork
na camping urządzany przez nadmorską gałąź mojej rodziny
czas by było się poznać :)
Nad Wisłą jedna noc... ognisko do prawie 4 rano, i spanie w namiocie użyczonym
bez materaca i śpiworów, za to z kocami i kołdrami też zapożyczonymi :)
a popołudniu jedziemy do Braniewa do ciotki i wujka
kolejne dwa dni to rozmowy, zwiedzanie Fromborka, planetarium
i czas jechać na mazury
u Babci Remigiusza tylko nocleg, pogoda nie sprzyja...
nad jeziorem komary, morko i chłodno i nieprzyjemnie...

rano wyjeżdżamy do Białegostoku
trasa super, same krowy, bociany, krowy, bociany i pola...
no i bociany i krowy ;)

W Białymstoku super :) martucha z meżem i śliczną córeczkę...
z martuchą nie nie widziałyśmy z dobrych 7 lat :)
a potem to już wyjazd o 8 w kierunku domu, zachaczając po drodze o Sandomierz
śliczny malutki ryneczek i boskie malutkie kamieniczki :)
zjadamy obiad i do domku do Krakowa
Kraków nas wita oberwaniem zupełnym chmury
w jednym momencie nic nie widać, wycieraczki nie nadażają z zamiataniem deszczu z szyb
na ulicach potop...
koło 20 jesteśmy już w domu... szybkie rozpakowanie się, puszczam pranie,
jest piątek, jutro jedziemy do zakopanego odwieźć dzieci na dalszą część wakacji
rzeczy musza wyschnąć bo nie ma już nic czystego ;)
rano Staś nas budzi o 5 rano :|
już chce jechać po kota jeszcze do Chrzanowa...
spacyfikowany daje nam pospać do 8 :)
jadę po kota, wracam o 13 i pakuje rzeczy czyste dzieciom i do zakopca :)
wracamy w niedzielę późno... i MAMY WOLNĄ CHATĘ...
nic to że jutro do roboty...:)) tydzień dalszy wakacji, tym razem od dzieci
należy nam się :)
można iść do kina... można polatać po sklepach spokojnie nie martwiąc się,
że nie będziemy w domu na kolacje... super... :)

no a teraz... jutro wieczorkiem po pracy do Zakopanego znów :) na weekend tym razem...
no i po wakacjach :)

dodaj komentarz
treść
podpis
przepisz kod z obrazka
kod
Copyright © 2002-2012 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja cztery i pół