Pojechałam dzisiaj z moim nowym - starym autkiem do mechanika
jest nieźle,
mogło być znacznie gorzej,
tzn gdzieś tam w głębi duszy tkwiło we mnie przekonanie,
że moja urocza astra, którą mi się tak fantastycznie jeździ
nie może mi wywinąć zaraz na początku naszej znajomości jakiegoś numeru
ale...
straszyli mnie wkoło
więc okazuje się, że nie jest źle
ale chyba to już mówiłam
jest nawet całkiem dobrze :)
bo idealnie nie może być,
w końcu jak każda kobieta
tak i moja astra potrzebuje czasem liftingu i jakichś zabiegów kosmetycznych
no to wymieniamy psze pani tarcze i klocki hamulcowe
i jakieś filtry, co by się jej mogło lepiej oddychać
no to psze pana wymieniamy!
więc podnieśli samochodzik 1,5 m nad ziemię i wisi :)
wisiała tak sobie poddając się ze stoickim spokojem zabiegom
jak wychodziłam tylko pokręciła kółkiem prawym tylnym
już nasmarowanym i przeczyszczonym :)
tydzień temu wsiadłam do auta pierwszy raz
na poważnie po 15 latach od zrobienia prawa jazdy
cierpliwie znosi moje fochy ścinania zakrętów,
niedokładnej zmiany biegów
czasem ma dośc i gaśnie ;)
z nią trzeba spokojnie i cierpliwie ;)
na razie się zaprzyjaźniłyśmy - oby tak dalej :)
w nagrodę za dobre sprawowanie
pojedziemy do myjni może
co tak będzie zakurzoną maską straszyć
jako kobieta chce się podobać...
:)
jest git tfu tfu tfu odpluć odpukać i w ogóle ;)




