od 40 minut już siedzę sobie w pracy
taak... i pracuje nawet...
przynajmniej się staram :)
Coś ostatnio się zapuściłam okrutnie w pisaniu czegokolwiek,
tzn nie do końca może, bo uzupełniłam dziennik budowy domu, który się jeszcze nie buduje...
ale ma się, więc tak jakby dziennik będzie na zaś,
zawsze można tam wpisać coś o działce, czy coś, o projekcie napomknąć
i tematach okołobudowlanych... :)
generalnie w sumie nuda Panie, nuda...
jakoś tak oklapłam zupełnie po tym wybuchu adrenaliny listopad-styczeń
nie mam nic pilnego do załatwiania
no i jakoś tak mi się odniechciało
remonty leżą odłogiem - odsapnąć trzeba finansowo trochę, wyżywać się artystycznie też tak jaky coś nie ten teges...
tak nieśmiało i leniwie coś tam dłubie, coś tam maluje, coś tam przeszyje, ale to nie to samo
brakuje mi adrenaliny ewidentnie, jakiegoś dead line czy cuś w tym stylu...
no ale może jak tak trochę odpocznę, się zrelaksuje.... :)
A poza tym, u Stasia zwykłe szkolne życie :)
u Gabrysi zwykłe przedszkolne, już nawet nie zauważam jej kwiatków słownych, bo gada jak nakręcona cały czas...
opowiada, śpiewa, mówi wierszyki... oo na Dzień Babć i Dziadków nauczyła się fajnego wiersza i do tej pory mówi go przynajmniej ze 3 razy dziennie, każdemu kto chce posłuchać...
wierszyk brzmi tak:
Niechaj Dziadzio z Babunią, tak nam długo żyją
póki komar i mucha, morza nie wypiją
a ty mucho, ty komarze, pijcie wodę powoli
niech się Dziadzio z Babunią dożyją do woli
w Gabrysi wykonaniu oczywiście wierszyk nabiera innego zupełnie wymiaru...
Niechaj Dziadzioo z Babunioom, tak nam długo żiją
póki koomaajj i muuucha, mozia nie wypijou
a ti muchO, ti komaziE, pijcie wode powoooli
niech sie Dziadzio z Babuniom doziją do woli
rozczulające... zwłaszcza, że większość wyrazów Gabrysia mówi przez nos :)
aaa no i Staś nauczył Gabrysię piosenki:
'o'le, o'le, o'le, o'le, nie damy się, nie damy się..." no i Gabrysia w wolnym czasie sobie podśpiewuje
Czasem jeszcze, nawet dosyć często zdarzają jej się śmieszne kwiatki z użyciem specyficznym słów itp,
ale niestety ginie to wszystko w morzu jej nadawania ;)
a potem człowiek nie pamięta już dobrze co to było, jak to było...
szkoda...:)
no i tak ot... wracam do pracy :)
dzisiaj ma być dobry dzień, ten poniedziałek... ;)




