Zgodnie z tradycją wybraliśmy się wszyscy na procesję.
Staś na galowo z dzwonkiem, Gabrysia w sukieneczce białej sypać kwiatki.
Najsamprzód mieliśmy problem żeby na miejsce dojść,
bo Gabrysie interesowało jak zwkle wszytko, tylko nie właściwy kierunek drogi.
Następnie idąc wysypywała kwiatuszki i zbierała je co do jednego spowrotem do koszyczka...
Ale za to później, już idąc w procesji rozochociła się tak, że szybko kwiatków zabrakło...
- sipie dzidzia jatuśki, sipie
gdy już ujrzała dno w koszyczku,
wysypała z niego resztki obróciwszy go do góry dnem
i szła sobie dalej machając koszyczkiem zawadiacko :)
- zdjęcia wkrótce :)




