Wybraliśmy się ze Stasiem na Noc Muzeów. Wystartowaliśmy o 20:30. Cel pierwszy Muzeum Inżynierii Miejskiej na ul. Św. Wawrzyńca - i pierwsza mega kolejka za bilecikami. W środku nie lepiej, a to muzeum trzeba zwiedzać kiedy jest mało ludzi, bo tak to cieżko się dostać do eksponatów, którymi można się pobawić.
Get the Flash Player to see this player.
Get the Flash Player to see this player.
Następnie polecieliśmy do Synagogi na Szerokiej, tutaj też długa kolejka, ale akurat trafiliśmy na jakąś wymianę ludzi i szybko weszliśmy. Trafiliśmy akurat na tańce.
Get the Flash Player to see this player.
Po tańcach, szybkie oglądnięcie eksponatów, szybka zapiekanka na Placu Nowym i kolejcy cel - schrony przeciwlotnicze na Placu Inwalidów. Oczywiście kolejna kolejka :) Są dwa schrony jeden na placu, drugi w parku przy Ajejach. Schrony trochę mnie zaskoczyły. Myślałem, że po pierwsze będą głębiej - te nie wiele pod powierzchnią ziemi, a po drugie ich kształt. Te schrony to w zasadzie ok 100m długości tunel, podzielony na dwie części. Tunel jest szeroki na niecały metr, z półokrągłym sklepieniem - kształtem przypomina trochę kanalizację. W pierwszym schronie bardzo klimatycznie, jedyne oświetlenie to lampy naftowe powieszone co jakieś 10m. W drugi oświetlenie już elektryczne i mini wystawa. Plany schronów, mapki i reprodukcje plakatów z II Wojny Światowej.
Następny cel - Muzeum Fotografii, ludzi już trochę mniej, szybkie przejście i godzina już po 23, więc nie starczy czasu na ostani etap wyprawy - Muzeum AK. Cel zastępczy Barbakan i sznureczek ludzi żeby wejść na góre i zejść na dół.
Było fajnie, ale popełniliśmy jeden zasadniczy błąd na początku - trzeba było iść tylko w te miejsca, które na codzień są zamknięte. Zwykłe muzeum lepiej oglądać na spokojnie, jedno na dzień - zdecydowanie więcej się zobaczy.
W pracy ostatnimi czasy same priorytetowe i prestiżowe projekty... deadline gonią ale tym razem się nie dałem i na długi weekend uciekłem na urlop. Ani niestety się nie udało - w środę i piątek musiała iść do pracy. W sobotę z samego rana, tak gdzieś koło 11 wyjechaliśmy do Zakopanego, oprócz nas pojechało chyba z pół Polski - na szczęście wszyscy chodzili głównie po Krupówkach i pod skoczną, a my raczej po dolinkach, więc zbytnio w drogę sobie nie wchodziliśmy :)
1 maja były Gabrysi urodziny - ma już 3 latka. Był torcik owocowy i prezenty. Zobaczcie jak się pięknie udało się jej zdmuchnąć świeczki za pierwszym razem :)
Get the Flash Player to see this player.
Słoneczko świeciło prawie cały czas, tylko przez dwa dni nas troszkę przemroziło, więc mogliśmy pochodzić po górach. W środę wybrałem się ze Stasiem na Sarnie Skałki. Dobrze, że bez Gabrysi, bo bym się tam z nią w nosidełku chyba musiał czołgać ;)
Get the Flash Player to see this player.
Następnego dnia nie miałem już tak łatwo - w trójkę zaliczyliśmy dolinę Kościeliska.
Get the Flash Player to see this player.