Gapeć wracając z przedszkola opowiada o wszystkim co się działo:
- że bawiła się z Geldziem (zdołałam ustalić, że chodzi o Gerdzia, zdrobnienie od Gerard...)
- lubi Śimona, i od niego dostaje prezenty a on się nią opiekuje...
- że bawili się w lokotywe - ciuch ciuch :)
w ogóle buzia jej się nie zamyka, bo jak nie gada to podśpiewuje sobie...
wymyślając na poczekaniu słowa i melodie...
- kotek miauczy, miau, miau, miau, piesek HAUCZY, hau hau hau...
i prof. Miodek w tym miejscu powinien się wypowiedzieć, na temat ważkiego tematu dlaczego kotek miauczy miau, a pies zamiast hauczeć hau to szczeka? :)
wczoraj idąc spotkaliśmy po drodze kilka piesków i każdy piesek był:
- to jest dobly piesek mamo plawda?
- malutki piesek, śicny - (a pies ma 1,80 na dwóch łapach...)
i w końcu kiedy wszystkie pieski - poszły do domu na ćniadanko...
Gabrysia idąc kuka zza drzewa i mówi
- piesek uciek noo chiba NIEMOŻLIWE...




