28.01.2002 12:17 :: zielona-wiedźma
ech
no i stało się, wybieram się dzisiaj na rozmowę kwalifikacyjną, więc
trzymajcie za mnie wszyscy kciuki u rąk i nóg...
żoładek mam
zawiązany na supełek, stada dzikich motyli szaleją mi w brzuchu i
kręci mi się w głowie...
może nie powinnam być tak zdenerwowana,
ale straszliwie mi zależy na tej pracy...
co z tego że mam
kwalifikacje odpowiednie ale mój problem tkwi w tym, że nie wierzę
zbytnio w siebie :)
w każdym razie dzisiaj o 17 idę na
ścięcie :) módlcie się za mnie gorąco :)
no i oczywiście
dzisiaj będzie musowo oblewanie, albo tego że dostałam tę prace,
albo wprost przeciwnie...
fajnie by było zostać specjalistą od
baz danych ;)))
25.01.2002 14:37 :: zielona-wiedźma
okazuje się, że jednak wbrew pozorom jestem prawdziwą kobietą...
a już myślałam...
ten ważki skądinąd fakt walnął mnie jak obuchem w łeb dzisiaj, gdy uświadomiłam sobie co następuje:
1. trza mi iść na rozmowę z przyszłym pracodawcą
2. a co się z tym wiąże trza jakoś wyglądać na tej rozmowie
a ja NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ
no i przepadło, stało się jeszcze można się było łudzić co do tego 100%, ale po takim czymś to już wszystko wiadomo... :)
zjawisko dotąd występujące jedynie u znajomych stuprocentowych kobiet dosięgnęło i mnie...
ciekawa rzecz swoją drogą, że takie zjawisko następuje zazwyczaj podczas pełnego rozkwitu pojemności szafy. Stajemy wówczas przed rzeczonym meblem i stwierdzamy o zgrozo, że to się nie nadaje, w tamtym chodzimy zwyczajnie do pracy, to jest zbyt krzykliwe, owo właśnie mole prawie zeżarły, w tym się nie mieścimy, ale można przerobić na letnią sukienkę w stylu retro (przerabianą już od 2 sezonów) no i klops i mogiła.
No i ja tak stanęłam dzisiaj wirtualnie przed swoją szafą i robiąc przegląd dostępnych części garderoby, doszłam do jedynych słusznych wniosków: trzeba coś kupić :)
No ew. przerobić ... z sukienki spódnice, z bluzki kamizelkę i szał ciał i uprzeży poprostu :)
ciężko jest być kobietą, pocieszam się jedynie myślą, że nie mam takich problemów zbyt często, albowiem zwykle na codzień wystarcza sięgnięcie na oślep do szafy, wrzucenie na grzbiet czegokolwiek i popędzenie do pracy,
kątem oka i świadomości rejestrując tylko iż spódnica całkiem nieźle pasuje do takiego koloru swetra i że nawet udało mi się go włożyć nie tył do przodu ... i jakoś żyje, ludzie się za mną nie obracają (no może czasami...) :))) no ale wtedy kobietą czuje się w 150% :)))
21.01.2002 09:27 :: zielona-wiedźma
No i dopadły mnie jakieś hordy wirusów i
bakteriów, a tu załatwiania mnóstfo, ostatnie dni w starej pracy
trzeba wszystkie prace pokończyć itd. i jak tu człowiek może mieć
głowę do chorowania :)
Siedzę sobie więc przed komputerem
zaopatrzona w cały wór chusteczek, popijam gorącą herbatkę, kicham
na komputer i rozsiewam miliony zarazków.
I oczywiście
jestem nie dość, że smarkata to jeszcze pociągająca :)
A na
zewnątrz hektolitry wody przelewają się po ulicach, płyną po
chodnikach tworząc coś w rodzaju wodnego lodowiska.
Mimo
tego wszystkiego humor mam świetny i nie jest w stanie popsuć mi go
nawet mój szef, który nigdy nie wie czego chce :) a jak juz coś wie,
to nie potrafi tego wyrazić, a jak juz wyrazi to okazuje się że nie
o tym w ogóle myślał... :)
no i jest dobrze :))))
...
chcę mieć czas na zapisywanie swoich myśli,
zamknięcie ich w klatce słów
zanim nie umkną w najgłębszą
toń nieświadomości
zanim znikną
szukam niedokończonych fraz
zatracając się w poszukiwaniach
i gubiąc sens
dzień po
dniu,
szybko, coraz szybciej
zapominam powoli że moje życie
kiedyś
składało się z sekund i minut,
wykorzystanych do cna
teraz tygodnie i miesiące
podobne do siebie
rozpadają
się pod dotykiem wspomnień
chcę mieć wreszcie czas na
zapisywanie swoich myśli,
zamknięcie ich w klatce słów...
16.01.2002 14:53 :: zielona-wiedźma
Komunikuje wszem i wobec wszystkim
martwiącym się o moją niewiadomą przyszłość i o to co ze mnie
wyrośnie, co następuje:
primo:
kończę obecną prace w
styczniu :)) - to jest jak najbardziej dobra wiadomość :))))
secondo:
mam już nową (na razie na 98 %) więc patrz
primo :)))
tertio:
będe dalej podnosiła swoje
kwalifikacje ;))) więc przede mną iście świetlana przyszłość...
quatro:
wydaje mi się że wyrosło ze mnie coś w stylu
informatyka :)) w dodatku chyba nawet nie takiego złego patrz
secondo i tertio :))))
no i na razie tyle
acha
nie dziwcie się więc jeśli piszę trochę rzadziej, ale sami wiecie,
rozumiecie, że ten tego ten... masa rzeczy do załatwienia czeka
:)))))
15.01.2002 14:22 :: zielona-wiedźma
Kiedyś mieszkając na trzecim piętrze starej
kamienicy (mieszkanie ponad 3 m wysokości) naprzeciw moich okien, po
drugiej stronie ulicy stał sobie blok 4 piętrowy. Stojąc przy oknie
akurat miałam widok na 4 piętro i dach :)
Rzadko wtedy
zasłaniałam żaluzje w oknach, no czasami się zdarzało zasłaniać,
żeby nie gorszyć sąsiadów :)
W bloku naprzeciwko na 3 piętrze
mieszkał gość, który też rzadko spuszczał żaluzje, więc często -
gęsto stawałam się mimowolnym świadkiem gorszących scen o 4 rano (no
czasem też we wcześniejszych godzinach wieczornych).
Spokojnie
sobie pracowałam przy komputerze do późnych godzin nocnych (czy też
wczesnych godzin rannych) i czasem otworzywszy okno by sobie
odpocząc chwilkę od monitora dostawałam od sąsiada darmową dawkę
domowej pornografi. Na stole w kuchni, na łóżku w pokoju, na
podłodze, na fotelu, przed fotelem, na stołku itd. cała kamasutra
dosłownie :)
no i tak sobie pomyślałam, że dzieci niekoniecznie
muszą takich rzeczy uczyć się z pism, albo zakazanych programów czy
też filmów, w sumie wystarczyłby taki ognisty sąsiad z potencjałem w
mieszkaniu naprzeciwko. :)
11.01.2002 15:36 :: zielona-wiedźma
Kiedy
ide do pracy spotykam codziennie prawie, znajomego psa rasy
szorstkowlosy jamnik, oczywiście znajomy pies nie pląta się sam -
chodzi na spacer z mniej już znajomą panią, której z grzeczności
mówię dzieńdobry, z psem natomiast zacieśniamy kontakty dotykowe i
językowe, strasznie radosne i przylepne stworzenie :)
i ja
też chcę psa...
nawet kilka, bo nie mogę się zdecydować na
jakąś konkretną wielkość i rasę...:) czy też bezrasowość... :)
ale na razie muszę się zadowolić półperskim kotem szpilką i
speedkiem rasy szczur domowy :))
i tak za dużo jak na
alergika, ale cóż znaczy jakaś wysypka jeśli można byłoby mieć PSA i
ten pies by miał też mnie :)
10.01.2002 15:52 :: zielona-wiedźma
Gdy
się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię
całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo
mało.....
09.01.2002 08:51 :: zielona-wiedźma
Dwa spojrzenia utkwione w sobie
dusze
przenikające się nawzajem
Myśli wypełniające przestrzeń całą
Ja i Ty we wszechświecie
tak dużo,
a jednocześnie tak...
mało...
09.01.2002 08:41 :: zielona-wiedźma
No i dzisiaj już jestem, prawdziwa, świeża, noworoczna i zarumieniona
od mrozu...:)
Zima mi się wydaje troche za długa jak na moje
niewielkie zimowe potrzeby, poza tym kaloryfer nie zastąpi kominka,
wszystkie buty mi zaczęły jak na złość przeciekać, a to co znajduje
się na wszelkich ulicach i chodnikach miasta z radością z tego
korzysta i wszystkie nogi sztuk dwie zanim gdziekolwiek dojdę mam
przemoczone...
W pracy też niezbyt różowo, już szykuje się
psychicznie do odejścia z tej pożal się Boże firmy, i co mnie
najbardziej irytuje będe zmuszona aktywnie włączyć się w grono
poszukujących jakiegokolwiek zajęcia.
Chciałabym tylko móc tutaj
(czyt. w firmie) być kiedy już mnie nie będzie, tzn. zobaczyć jak
się wali dział komputerowy beze mnie :))) i nie chodzi tu o jakiś
rodzaj megalomanii z mojej strony, ale o to, że rozwiązania które
tutaj posiadamy a którymi zarządzam i nad którymi pracuje są jakoby
niecodzienne i nikt kogo mój szef będzie w stanie zatrudnić ( na
specjalistę go nie stać... zresztą za bardzo to na nikogo go nie
stać - bo skąpy i głupi jak rzadko...) nie poradzi sobie z nimi. :))
ech... a tak spokojnie było... :) pocieszam się tym, że
w tym roku ma być tylko lepiej (tak zostało napisane w pewnej
księdze... i musi się spełnić :)))))...
no koniec
użalania się...
JEST DOBRZE :)
08.01.2002 10:22 :: zielona-wiedźma
Serdecznie dziękuje wszystkim za życzenia i za dobre słowo :)
No i oczywiście za prezenty :)
a tak w ogóle to przepraszam że mnie tak długo na blogu nie było, ale sami rozumiecie
święta, laba, sylwester, gdzie człowiek miał głowę do pisania czegokolwiek...:)
ale już jestem i będe pisać :)
do zobaczenia jutro :)