31 października 2010, 20:35   Kraków

Lasek Wolski

Pospaliśmy dzisiaj... oj pospaliśmy... Ania 12h, a Ja 14h :) Piękna pogoda, jakieś takie dziwne chmurki... Zszamaliśmy śniadanko, zapakowaliśmy się do autka i pojechaliśmy do Chrzanowa na cmentarz. Na autostradzie dosyć pusto, więc dojechaliśmy szybciutko.


Wracając zjechaliśmy zjazdem na Alwernię i przez Liszki pojechaliśmy pod Klasztor Kamedułów na Bielanach. Na zboczu Srebrnej Góry miła niespodzianka - powstaje tam 12ha winnica :)

Pogoda piękna, liści coraz mniej na drzewach, więc to chyba ostatnia okazja na złapanie Złotej Jesieni.


Podeszliśmy pod Klasztor a stamtąd powolnym spacerkiem Aleją Wędrowników na tył ZOO i potem na Kopiec Piłsudskiego. Staś z Gabrysią trochę marudzili, że oni wolą do ZOO ale jak zobaczyli widok na Kraków i okolice to szybko im przeszło :) Było widać nawet zarys Tatr :) Samoloty lądujące i startujące z Balic... Trzeba było siłą ściągać ich na dół :)


Jak schodziliśmy słońce schodziło już coraz niżej i niżej...


Wieczorkiem dobra herbatka i butelka Tokaju :)

--
remi

0 komentarzy

31 października 2010, 20:14

200 tys

Naszej Astrze stuknęło 200 tys. 50 tys przejechane przez nas w 3 lata.


--
remi

0 komentarzy

30 października 2010, 20:00   Kraków

Fabryka Schindlera

Kończyła się ważność kuponu do restauracji Shanti, więc zapakowaliśmy się w autko i udaliśmy się na Zabłocie. Okazało się, że mają awarię prądu :| Na szczęście ulicę obok jest Muzeum w Fabryce Schindlera, które już raz chcieliśmy odwiedzić. Tym razem było pusto :)

Jest to oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa i prezentuje historię Krakowa w latach 1939-1945 czyli podczas okupacji niemieckiej. Ze względu na lokalizację muzeum dosyć mocno zaakcentowana jest historia Żydów.


Jeżeli 6 letniemu dziecku muzeum historyczne się podoba to znaczy, że jest to znaczy, że odwalili kawał dobrej roboty :)

W restauracji uporali się z awarią :) Zaczęliśmy od przystawek: szaszłyki drobiowe z orzechowym sosem i złote sakiewki (wieprzowina w cieście z sosem śliwkowym lub słodkim sosem chilli), Gabrysia zamówiła sobie Shan noodles - birmańską zupę z kurczakiem i szpinakiem. Staś - Massaman curry - duszona jagnięcina w lekko pikantnym, bogato przyprawionym sosie. Ania - smażony ryż w stylu tajskim w sosie sojowym z kurczakiem. A Ja, jak się okazało najlepszą rzecz czyli Laksa curry - ryżowy makaron z kurczakiem i krewetkami z cebulą i marynowaną gorczycą. Staś jak zobaczył talerz pełny sosu w dziwnym kolorze, i kupkę ryżu obok to wpierw stwierdził, że nie je... ale na szczęście się przekonał i w efekcie mu smakowało. Gabrysi zupa też wyglądała ciekawie :)

Po obiedzie rzutem na taśmę pojechaliśmy do kina na Kroniki sowiego królestwa

--
remi

1 komentarz

24 października 2010, 20:50   okolice Krakowa

Winobranie i Dolina Mnikowska

W niedzielę pogoda od rana ładna, więc zamiast iść do muzeum wyrwaliśmy się na łono natury :) Wpierw pojechaliśmy na wioskę zebrać resztę winogron. Takie po pierwszych przymrozkach są najlepsze, bo wytrąca się dużo cukru.


Jak już zebraliśmy całe wiaderko zapakowaliśmy się do autka i przez Czernichów, Przeginię, Rybinę i Sankę podjechaliśmy aż pod A4. W większości lokalne drogi, dużo lasu, a kawałek nawet gruntową przez las :)


Przed A4 nawrotka i w stronę Mnikowa. Parking przed doliną był zastawiany ale udało się znaleźć miejsce. W dolinie w sumie jakiś tłumów nie było. Dolinka jest króciutka, więc po 15 min z postojem przy skale, mostku, listkach dotarliśmy do Matki Boskiej. Tam wyszliśmy po schodkach na górę, a potem spacerkiem powoli do autka i do domu.


--
remi

0 komentarzy

24 października 2010, 00:53   kuchnia

Smakołyki

--
remi

0 komentarzy

23 października 2010, 22:42   rower   Podgórki Tynieckie

Podgórki Tynieckie - pętla zielonym szlakiem

Słonko dopisało więc po dłuższej przerwie wskoczyłem na rowerek. Złota jesień w pełni więc trzeba było zaliczyć jakiś lasek, wybór padł na Podgórki. Bez błota i ze wszystkimi kolorami jesieni :) Plus piękne widoki na okolicę


Zapis trasy z GPSa

--
remi

0 komentarzy

23 października 2010, 20:30   kuchnia

Nowe herbatki

Muszę dokupić trochę puszek, bo mi brakło po ostatnich zakupach w five o'clock :)

NEW YORK TEA
Cejlońska herbata z nutką wanilii. "Degustując tę herbatę, możesz choć na chwilę przenieść się myślami do Nowego Jorku."

New York

CEYLON SHAWLANDS
"Kolejna wyśmienita herbata ze zbiorów 2010 pochodząca z regionu Uva. Herbata o delikatnej mocy oraz jasnobursztynowej barwie naparu. Bukiet aromatyczny rozłożysty o specyficznym, lekkim posmaku kwiatowo-owocowym. Na zakończenie wyczuwalna delikatna, charakterystyczna dla herbat cejlońskich, winna nuta. Herbata całodzienna. Znakomicie łączy się z wieloma dodatkami, takimi jak cukier trzcinowy, konfitury, miód czy syropy. "

CEYLON SHAWLANDS

CEYLON CZEKOLADA Z POMARAŃCZĄ
Ulubiona herbata Ani, w sam raz do popołudniowego ciasteczka

CEYLON CZEKOLADA Z POMARAŃCZĄ

PAI MU TAN EXOTIC
"Kompozycja białej herbaty White Pai Mu Tan wzbogacona kandyzowanymi owocami mango o orzeźwiąjącym egzotycznym aromacie. Płatki słonecznika i bławatka nadają przyjemnej kwiatowej woni i urozmaicają wizualnie."

PAI MU TAN EXOTIC
--
remi

0 komentarzy

10 października 2010, 17:00   lotnictwo   Kraków

Muzeum Lotnictwa Polskiego

Drugie podejście do odwiedzenia nowych krakowskich muzeów, tym razem udane. No Muzeum samo w sobie nie jest może nowe ale ma nowy i piękny główny gmach. I kilka eksponatów, których jeszcze nie widziałem:)


Ekspozycja NATO 1949-2009


Samoloty z kolekcji Goeringa


W głównym hangarze wymieniają posadzkę


Odrzutowce a wśród nich rewelacyjny Harrier


Trafiliśmy akurat na start Policyjnej Kani


--
remi

0 komentarzy

3 października 2010, 20:00

Buczyna

Po całym miesiącu przestoju w końcu trafiła się ładna pogoda, nikt nie był chory, nie trzeba było pracować no i chciało się nam gdzieś pojechać. Stwierdziliśmy, że zaglądniemy pod Bochnię do Wujka i Ciotki ale wpierw skoczymy do Muzeum w Fabryce Schindlera. Darmowy weekend. Spodziewaliśmy się tłumów ale nie spodziewaliśmy się, tego, że jest ograniczona liczba wejść. Byliśmy dosyć wcześnie jak na niedzielę bo ok 11 ale i tak pocałowaliśmy klamkę :( Szkoda, że nigdzie nie napisali tego, że trzeba sobie wcześniej bilety załatwić.


Zapakowaliśmy się w autko i zniesmaczeni pojechaliśmy. U wujostwa Gabrysia błysnęła nową kreacją, pochodziliśmy po ogrodzie, ja skoczyłem na mały spacerek w stronę cmentarzyka wojskowego z I Wojny Światowej. Pogadaliśmy i generalnie bardzo miło spędziliśmy dzień.


--
remi

0 komentarzy

copyright © 2002-2012 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja piąta beta