Jak już popływaliśmy rowerkami wodnymi zapakowaliśmy się do auta i obraliśmy kierunek na Gierłoż. Zapomniałem sobie, że na GPSie mam nastawione oprcję wyszukiwania trasy jako "krótka", co zaskutkowało jazdą wpierw polną drogą, potem przez las, potem było jakieś mokradło po lewej, potem po prawej… ale drogi gruntowe miałem wyłączone - mapa taka do kitu. Ania nie utłukła mnie ale dużo nie brakowało. Zrobiliśmy tak z 12km i jak dojeżdżaliśmy do Parku Miniatur Warmii i Mazur deszczyk padał coraz bardziej. Zaraz przy wejściu jest wystawa bronii z II wojny światowej i można dotykać eksponaty. Oczka się zaświeciły :) Gabrysia poległa przy 12 kg karabinie maszynowym MG 42, więc dostała do łapy MP 40. Ania nie pozwoliła wkleić swojego zdjęcia w chełmie z tłuczkiem (granatem).
Samych miniatur jest niewiele. Trzeba będzie tam podjechać tak za 3-5 lat. Akurat przy nas montowali miniaturę śluzy w Leśniewie.
W sporym namiocie jest wystawa w "W cieniu Wilczego Szańca" z rewelacyjną makietą. Sam park miniatur jest na terenie byłych ogrodów warzywnych kwatery Hitlera.
D samego Wilczego Szańca jest rzut beretem. Na miejscu masa aut i ludzi. Pomimo tego, że Niemcy wycofując się wysadzili bunkry robią one ogromne wrażenie. W większości przypadków zachowały się przynajmniej dwie ściany boczne bunkrów, więc widać jakie były ogromne. Na ich dachach rosła trawa, a wszędzie były sztuczne drzewa z siatką maskującą, więc z powietrza były doskonale zamaskowane.
Następnie mieliśmy jechać do Mamerek, gdzie są w pełni zachowane bunkry ale wpier trzeba było wypłacić pieniążki i kupić latarki, bo wszystkie zostawiliśmy w namiotach. Do Kętrzyna było kawałek, więc ta zrobiliśmy zakupy. Po drodze do Mamerek zaliczyliśmy urwanie chmury, pysznego szczupaka i śluzy niedokończonego Kanału Mazurskiego w Leśniewie. Do oglądnięcia są dwie śluzy Dolna położona zaraz przy szosie. Jest ona ukończona w 15%, i w większości znajduje się pod wodą. Ciekawsza Górna znajduje się 400m dalej i jest ukonczona w 30%. Na frontowej ścianie znajduje się charakterystyczny odcisk po hitlerowskiej "wronie" Na terenie śluzy jest świetny park linowy - w komorze główniej jest wahadło, a z korony jest zjazd tyrolką.
W Mamerkach była Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych i z niewiadomych przyczyn bunkry nie zostały wysadzone. Oczwiście nie ma już żadnego wyposażenia ale same bunkry można bez przeszkód zwiedzać. Trzeba mieć tylko latarkę. Gabrysia znowu jako pierwsza się ładowała do środka. Niedamowite jest to, że bunkry z zewnątrz takie wielkie w środku są strasznie ciasne. W największym są 4 małe pomieszczona - 7 metrowe ściany robią swoje. Ciekawe czemu nie zbudowali obszerniejszych bunkrów pod ziemią?
Z Mamerek przez Węgorzewo wróciliśmy na camping, gdzie zaliczyliśmy jeszcze krótką kąpiel w jeziorze.


