24 lipca 2010, 20:00   Kujawy i Pomorze

Żuławy - ósmy dzień urlopu

Rano o 4 drugi raz uderzyliśmy na plaże zapolować na bursztynki. Tym razem były fale ale nigdzie nie było kotłujących się drewienek i bursztynków :( Dosyć szybko zaczął padać deszcz, więc zapakowaliśmy się w auto i wróciliśmy do domku.

Trzeba było się szybko zwinąć, bo na 14 byliśmy umówieni na obiad w Braniewie, a jeszcze chciałem oglądnąć kilka miejsc po drodze. Pierwszym punktem była przeprawa promem przez przekop Wisły w Mikoszewie. Kolejka była niewielka, więc załapaliśmy się w pierwszej turze. Zupełnie inaczej było po drugiej stronie gdzie sznurek aut miał jakies 500m albo i lepiej.

Z Mikoszewa pojechaliśmy do Zuławek gdzie są stare mononickie domy z podcianiami. Skoro ogłaszają się wielkimi tablicami już 15 km wcześniej to liczyliśmy na jakieś drogowskazy w samej wsi - niestety się rozczarowaliśmy. Na szczęście udało się trafić na jeden dom i kilka innych starych chałup. Dodatkowym bonusem była oranżada z kapslem - takim zamykanym - kupiona w małym sklepiku we wsi

Następnie przez Rybiny, gdzie jest najwieksza na Żyławach przepompownia (23 m3 wody na sekundę) pojechaliśmy do Krynicy Morskiej. Pierwszy i ostatni raz :) Takiego tandetnego jarmarku to nawet w Zakopanem pod skoczną nie ma, a starają się bardzo. Stragan z tandetą na straganie, budka z żarciem na budce, masa ludzi i samochodów... Liczyłem, że może są tam jakieś ładne domki czy coś... nic :( Szybko - czyli jakieś 40km/h za wlokącym się Niemcem uciekliśmy stamtąd.


Po drodze do Braniewa zaliczyliśmy jeszcze jeden prom i przejazd przez Tolkmicko i Frombork. We Fromborku bylismy już 2 razy, a że pora obiadu się zbliżała to nie zatrzymywaliśmy się po drodze


Wyświetl większą mapę

--
remi
Komentarze

code


copyright © 2002-2012 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja piąta beta