Dzisiaj wyszło słońce, więc połączyłem przyjemne z pożytecznym - wskoczyłem na rowerek i pojechałem na wioskę. Dobrze, że Ania pojechała autkiem, bo oczywiście się rozpadało i miałem transport do domu :)
Przed burzą udało się tylko skosić część wcześniej już koszonej trawy, a reszta... przez te deszcze rozrosła się tak, że trzeba w kosę zainwestować, bo kosiarka już sobie nie poradzi :(
