Ostatni dzień przeznaczyliśmy na Bratysławę. Pogoda znowu się pogorszyła, było mokro i zimno. Na początek udaliśmy się do ZOO. Wielki Piątek jest n Słowacji wolny więc ulice były puste, parking przez ZOO też
Jedną z atrakcji jest dolina dinozaurów. Niektóre z nich się ruszały. Szkoda tylko, że tak mało, bo było to naprawdę dobrze zrobione
Spod ZOO udaliśmy się na Zamek. Trochę obawialiśmy się o miejsce parkingowe ale okazało się, że tam też pustki i mogliśmy zaparkować naprzeciwko głównej bramy :) Zamek cały w remoncie, więc wszędzie jakieś płoty, rusztowania... Tak na marginesie to jest on pięknie oświetlony w nocy, widać go z odległości kilkunastu kilometrów.
Zjechaliśmy na dół w kierunku Starego Miasta, podjechaliśmy pod parking a tam niemiła niespodzianka 1 Euro za 1/2h - trochę dużo jak na kawałek placyku z jakąś odrapaną budką. W Wiedniu parking kosztował 3Euro za 24h, pod dachem i przy stacji metra... Cóż odjechaliśmy kawałek dalej i zaparkowaliśmy w bocznej uliczce jak się później okazało pod Pałacem Prezydenckim :))
Pospacerowaliśmy po uliczkach Starego Miasta i mocno głodni w końcu znaleźliśmy knajpkę, w której ceny nie były na poziomie Wiednia czy Paryża .
Po 17 wyruszyliśmy do Krakowa.
