Dzisiaj pogoda się pogorszyła, wiało straszliwie ale na deszcze się w sumie nie zapowiadało, więc wyskoczyłem na rowerek. Przejechałem przez Skotniki do Tynieckiej, tam szybki rzut oka na mapę - zjechałem na ulicę Falową i udałem się w stronę Bulwarów Wiślanych. Jadę sobie, mijam domki - jedne stare drugie nowe i widzę szopę koło szopy stawik a dookoła cała menażeria - kozy, kury, kaczki, gęsi, pelikan... pelikan? nie no skąd pelikan - zawróciłem i patrze się - no Pelikan :)
Na Bulwarach strzeliłem panoramkę
I tu zaczął się koszmar - wiatr w twarz taki, że chwilami jechałem do tyłu. Potem kładka przez Wisłę, przez Bielany do Obserwatorium, potem Zielonym szlakiem pod ZOO, następnie do czerwonego i żółtym pod UJ w Przegorzałach. Po Lasku ciężko się jeździło, bo masa gnijących liści, miękkie błoto i masa gałęzi.
W Przegorzałach zaczęło kropić i mocno wiać, więc szybko zjechałem na dół do Księcia Józefa. Tam na szczęście jechałem z wiatrem więc poszło szybko. Przez chwilę jechałem obok kolesia całego oblepionego błotem, który co chwilę pluł krwią - jemu chyba błoto bardziej nie spasowało.
Za mostem znowu pod wiatr - to już miałem dosyć i jakoś doczłapałem się do Orlenu przy Grota. Szybka myjka za 1zł i do domku
Wolski
