Słoneczko pięknie dzisiaj przyświeciło, więc chwyciłem za rower i... nie ma butów... wcięło :( Przewaliłem mieszkanie... nie ma, może wyniosłem do piwnicy na zimę... nie ma... wcięło :(
Zapakowałem się do auta, popędziłem do sklepu - buty są, cena w miarę znośna, biorę. To jeszcze bloki - ile kosztują? 89zł? Za 4 kawałki stali i 4 śrubki? No dobra obok są jeszcze 3 inne sklepy. Bloków nie mają. No dobra to jeszcze jeden trochę dalej. Bloków nie mają :( Pan chyba zauważył moją minę i wyciągnął z pudełka z pedałami i mi sprzedał. To teraz szybko do domu, przykręcić bloki, wskoczyć w obcisłe gatki, aparat do plecaka, napompować opony. Już i... słońce zaszło :( Przynajmniej jest ciepło, nadal prawie 20 st.
Było już grubo po południu więc ograniczyłem się do Podgórek Tynieckich, zaliczyłem nową trasę, której jeszcze nie znałem. Potem w stronę Skawiny, Sidzina i do domku.
Tyłek boli... jak zawsze na wiosnę. Potem się do siodełka przyzwyczaja :)
