26 grudnia 2009, 20:00   Kraków

Święta

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
22 grudnia 2009, 20:00

Świąteczna kreacja Gapcia

--
remi
21 grudnia 2009, 20:29   pogaduchy

Wyborcza

Ania: Kupiłam Wyborczą, bo jest dobra do kuwety dla szczura
--
remi
20 grudnia 2009, 10:14   Kraków

zima

 
 
 
 
słoneczko za chmurami
słoneczko za chmurami
--
remi
17 grudnia 2009, 20:00   kuchnia

Homar król skorupiaków

W Lidlu są czasem fajne promocje i pojawiają się różne dobre rzeczy - dziczyzna, owoce morza, kuchnia angielska hehe... Tym razem Ania wypatrzyła Homara gotowanego, mrożonego w solonej wodzie.

Zgodnie z instrukcją wrzuciliśmy rozmrożonego na 5 min do gotującej się wody, a potem trochę domowymi sposobami przy pomocy nożyczek dobraliśmy się do zawartości pancerza. Mniam mięsko było pyszne :)

 
 
 
 

Jak jeść homara

--
remi
13 grudnia 2009, 20:00   wycieczka dwudniowa   narty   Podhale

Comarchowy wypad do Murzasichla

Za nami kolejny Comarchowy wypad na weekend. Tym razem Podhale, a konkretnie Murzasichle.I tym razem nie organizowane przez Anię :)

Umówiliśmy się na miejscu w sobotę na 11, przekonaliśmy Stasia, że nie musi iść na chór, szybko wymieniłem koła w Jeepie i chwilę po 9 wyjechaliśmy. Zakopianka była pusta, więc na miejsce dotarliśmy szybciutko jako drudzy. Śnieg wprawdzie padał ale na zaplanowany kulig było go zbyt mało. Część osób poszła na spacer w kierunku Gąsienicowej a my z resztą zapakowaliśmy się do aut i pojechaliśmy do Zakopanego na nowe sztuczne lodowisko :) Po prawie 2h świetnej zabawy wróciliśmy na obiadek.

Wieczorem grzane wino, ognisko z kiełbaskami i grzanym winem :) Śnieg się rozpadał, zrobiło się coraz zimniej więc uciekliśmy do domku na wiśniówkę :)

Rano miła niespodzianka - działa pobliski wyciąg narciarski :D Nocne opady + dwa dni naśnieżania zrobiły swoje. Infrastruktura wprawdzie w rozsypce ale dzięki brakowi bramek przy wyciągach jeździłem do oporu za 15 zł :) Zdecydowanie warto było brać narty :)

W powrotnej drodze dołączyliśmy do reszty towarzystwa, która pojechała się pławić w gorących źródłach w Szaflarach i razem udaliśmy się na pyszny obiadek w Nowym Targu

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
w sobotę nie było zbyt dużo śniegu
w sobotę nie było zbyt dużo śniegu
--
remi
11 grudnia 2009, 21:51   pogaduchy

wyścigi

Gabrysia: Ja się wyściguję jak będę pierwsza!
--
remi
5 grudnia 2009, 20:00   Kraków

Wystawa Modeli Kolejowych

Wybraliśmy się do Muzeum Inżynierii Miejskiej gdzie przez weekend była Wystawa Modeli Kolejowych. Makieta robiła niesamowite wrażenie - rozmiarem i przede wszystkim detalami i jakością wykonania. Szkoda tylko, że te pociągi jakoś tak niemrawo jeździły, brakowało dynamiki, całkiem jak PKP :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
3 grudnia 2009, 10:59   pogaduchy

rozmowy samochodowe


Dziubek (lat 10): ale co to jest ta naftalina?
Zielona: taka śmierdząca substancja na mole, one tego nie lubią, wkłada się takie kulki z naftaliny do szafy i mole nie niszczą ubrań
Dziubek: a no tak - bo mole bardzo lubią żarłać wełnę...
Zielona: :/
--
zielona
22 listopada 2009, 00:09   curling

Otwarty trening Krakowskiego Klubu Curlingowego

Wybrałem się ze Stasiem na otwarty trening Krakowskiego Klubu Curlingowego. Zabawa świetna - mamy zamiar się zapisać:)
 
 
 
 
 
 
--
remi
21 listopada 2009, 14:54   rower

Druga część Zielone Szlaku w Podgórkach

Ostry podjazd pod górę, wyjazd na polankę rzut oka w lewo i WOW
 
 
cała trasa
--
remi
17 listopada 2009, 22:15   pogaduchy

fale mózgowe

Gabrysia (lat 5): bzzzzz bzzzzz
Zielona: Co to za bzyczenie?
Gabrysia: fale mózgowe
Zielona: :/
--
remi
15 listopada 2009, 20:00   rower   Podgórki Tynieckie

Połowa zielonego szlaku w Podgórkach Tynieckich

Dzisiaj śniadanko było o 13 :) Akurat się przejaśniło więc zachęcony wczorajszym wypadem postanowiłem przejechać zielony szlak w Podgórkach Tynieckich. Jak wyjechałem okazało się, że pomimo przejaśnienia jest dosyć mokro. Na szczęście w lesie leży spora warstwa liści więc błoto nie dawało się we znaki. Problem był tylko na ostrzejszych podjazdach i zjazdach no i trzeba było uważać na kamienie i badyle schowane pod liśćmi.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W połowie szlaku koło klasztoru w Tyńcu zrobiło się już szaro, więc drugą połowę sobie odpuściłem i pojechałem prosto w kierunku Toru Kajakowego, potem nad Wisłą na Ruczaj i do domku.

W domku szybko ciepła herbatka i wiśniówka w łapę i do gorącej kąpieli :)

zapis trasy

--
remi
14 listopada 2009, 20:00   rower   Podgórki Tynieckie

Podgórki Tynieckie lajtowo i spacerowo :)

W końcu wyszło słoneczko więc z samego rana po siadaniu czyli gdzieś koło 13 zabrałem Stasia na małą przejażdżkę.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

zapis trasy

--
remi
8 listopada 2009, 20:00

Rocznicowe rozpieszczanie w Kazimierzu

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Rynek w Sandomierzu

Tak wiem, to jest Sandomierz a nie nie Kazimierz... Po drodze był:P

Po przyjeździe do Kazimierza pogoda się zepsuła, zaczęło mżyć więc po zdecydowanie najlepiej w moim życiu czekoladzie na gorąco w Faktorii udaliśmy się do sauny :)

 
 
 
 
 
 

Kazimierz z góry 3 krzyży

Następnego dnia po przepysznym śniadanku dla zaostrzenia apetytu wybraliśmy się na spacerek. Odpowiednio wymarznięci udaliśmy się do herbaciarni, a następnie na czekoladę :) Do kolacji było jeszcze sporo czasu, a pogoda nie zachęcała do spacerów, więc udaliśmy się na basen, gdzie w przerwach pomiędzy sauną i basenem wylegiwaliśmy się z książką w ręku na leżaczkach :)

Wieczorem u Fryzjera przy muzyce klezmerskiej na żywo zjedliśmy przepyszną kolację - zupę grzybową z masą grzybów, mięsa i gęstą lekko kwaśną śmietaną, na drugie ja miałem indyka duszonego z warzywami podanego w pergaminie a Ania gęsie wątróbki. Po kolacji zrobiliśmy małą rundkę po knajpkach i pogadaliśmy z bankomatem :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ostatniego dnia nasze plany zburzyła awaria basenu :( Zebraliśmy się trochę wcześniej niż planowaliśmy i pojechaliśmy w stronę Janowca i stamtąd do Baranowa Sandomierskiego gdzie zaplanowaliśmy obiadek w restauracji Magnackiej w Zamku. Restauracja w pełni zasługuje na swoją nazwę - na pierwsze Flaczki drobiowe dla Ani i krem z borowików z żubrówką dla mnie a na drugie roladka ze szpinakiem i plackami ziemniaczanymi dla Ani i Sandacz z kurkami w sosie śmietanowym z zapiekanymi ziemniaczkami. Ania mi mówi, żeby napisał "że małe porcje ale miło łechcące podniebienie" :)

Po wyjeździe z Baranowa rozpadało się, zaczęło wiać i zrobiło się ciemno, do tego dosyć spory ruch na drodze, więc jazda była dosyć męcząca i zdecydowanie nieprzyjemna.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Króżganki w Baranowie

--
remi
1 listopada 2009, 20:00   Kraków

Złota Jesień

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
4 października 2009, 23:37   rower   Podgórki Tynieckie

Testowanie SPD

Razem z nowym rowerkiem kupiłem SPD i przyszła pora na przetestowanie :) Wszyscy mówili, że na początek zaliczę kilka gleb - no i mieli racje :) Pierwsza była na skrzyżowaniu. Na szczęście uliczka była boczna i nic nie jechało. Druga gleba była na ostrym podjeździe - zaliczyłem krzaki. A cała trasa wyglądała tak: Podgórki Tynieckie i Bodzów at EveryTrail

Map created by EveryTrail: GPS Community
--
remi
2 października 2009, 11:51   rower

Nowy rowerek :)

Wpadłem w wir pracy i trochę zapuściłem bloga - nic nie piszę, mam zaległości w zdjęciach z wakacji i chyba szybko nie nadrobię, bo kupiłem rowerek i muszę wykorzystać póki jest pogoda :)

Wczoraj zaliczyłem pierwszą jazdę. Wprawdzie zlał mnie deszcz pod koniec ale było super - nie sądziłem, że będzie tak ogromna różnica w jeździe. Stary rower to jednak jest niezły grat :). No i amortyzowane siodełko rządzi :) zero bolącego tyłka :)

Dzisiaj zakładam SPD i będę się uczył jeździć :)

--
remi
30 sierpnia 2009, 21:55   lotnictwo

Air Show Radom 2009

A może raczej Rain Show :( Niedziela nie bardzo mi i Marcinowi pasowała, więc pomimo niezbyt zachęcającej prognozy pogody wybraliśmy się w sobotę. Przy wyjeździe z Krakowa zaczęło trochę popadywać ale im bliżej Radomia tym było pogodniej. Radom przywitał nas upałem, korkiem i parkingiem 10 km od lotniska - wszystko bliżej było już zajęte :( Autobusy jadące na lotnisko były tak zapchane, że musieliśmy przejść na nogach dobre 6 przystanków zanim załapaliśmy się na taki który się zatrzymał. Potem krótka kolejka za biletem i jesteśmy. Po przejściu za bramkę lotniska zaczęło kropić :( Udało się nam zobaczyć większą część wystawy statycznej, przelot Herculesa, Casy i Iskier, doszliśmy do Black Hawka i Apacza i wtedy się rozpadało na dobre. Organizatorzy odwołali dalszą część pokazów a my przemoczeni do suchej nitki w tłumie ludzi potupaliśmy do autobusu, potem w strugach jeszcze większego deszczu zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy do Krakowa.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
27 sierpnia 2009, 21:50

To co Misie lubią najbardziej :)

W końcu dotarły
Kolejna część "Diuny" i "Endymiona", drugi tom "Sopla" Pawła Kornewa, "Rzeźnik drzew" Pilipiuka, Ziemkiewicz i inne :)
--
remi
20 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   Sudety   podziemia   militarne

Riese, Krzeszów

Riese (Olbrzym) Kompleks Włodarz
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kompleks Rzeczka
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kompleks Osówka
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Krzeszów
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
19 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   Sudety

Śnieżka i Kolorowe Jeziorka

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wycieczka na Śnieżkę

Wycieczka na Śnieżkę

Wycieczka na Śnieżkę

Wycieczka na Śnieżkę

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
18 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   Sudety   zamek   zapora

Pilchowice, Zamek Czocha i Świerardów Zdrój

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
17 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   kopalnia   Sudety   zamek   miniatury

Kowary i Chojnik

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Panorama z wieży zamku Chojnik


Wyświetl większą mapę
--
remi
16 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   Sudety   Skalne Miasto   Czechy   zoo

Skalne Miasto Adrspach, Safari Zoo Dvur Kralove

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Skalne Miasto Adrspach

Skalne Miasto Adrspach

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
15 sierpnia 2009, 20:00   wakacje   Sudety   zamek   Bolków   Bukówka   agroturystyka   woda

Bolków i Bukówka

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
8 sierpnia 2009, 20:00   Tatry   lotnictwo   Nowy Targ   Gorce   góry

Zapomniałem Ci powiedzieć jak się spadochron otwiera :)

Już po wszystkim, wysiadam z szybowca, a kolega mówi - "Jak wystartowałeś to przypomniałem sobie, że nie powiedziałem Ci jak się spadochron otwiera :)" No ale od początku jak to było...

Przy okazji wizyty u dzieci wczasujących się z babcią w Zakopanem odwiedziliśmy kolegę w Aeroklubie Nowy Targ

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Było już dosyć późno, ale udało mi się jeszcze załapać na lot. Kolega założył na spadochron, zapakował do kabiny Puchacza, podpięli go pod ogon Jaka i wystartowaliśmy. Plan był, żeby wyholować na 500m i po 15 minutach wylądować.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Za szpitalem trafiliśmy na komin i dosyć szybko zaczęliśmy nabierać wysokości. Chwilami wznoszenie dochodziło do 6 m/s :) Na pytanie pilota czy latamy trochę dłużej nie zastanawiałem się nawet sekundy :) Wznieśliśmy się na 1400m i skierowaliśmy w stronę Turbacza. Za schroniskiem pilot poinformował, że będzie trochę trzęsło ale to normalne turbulencje przy locie na małych wysokościach... tak nisko to znowu nie lecimy. Szybki zwrot, szybka utrata wysokości i przy prawie 200 km/h przelecieliśmy jakieś 100m nad schroniskiem, potem wzdłuż szlaku, nad drzewami w stronę Nowego Targu. Fun większy niż na kolejce górskiej. Przed Nowym Targiem zrobiliśmy kilka kółek, bo pilot musiał zobaczyć co tam u niego w domu ;) i nad zakopianką oblatując centrum skierowaliśmy się nad lotnisko. "Teraz będzie górka" - szybowiec gwałtownie się wzbił, potem jeszcze gwałtowniej opadł, mój błędnik odjechał a my przelecieliśmy nad Dunajcem i wylądowaliśmy :) Cały lot trwał 30 min i był niesamowity... napewno muszę to powtórzyć.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
3 sierpnia 2009, 09:44

Myszor :)

Ania stwierdziła, że "życie jest zbyt krótkie, żeby nie sprawiać sobie przyjemności" i sprawiła sobie szczurka :) Szczurek jest malutki i na razie bardzo nieśmiały. Fotka kiepskiej jakości, bo nie chciałem mu flashem błyskać po oczkach.
--
remi
26 lipca 2009, 20:28   wycieczka jednodniowa   Słowacja   rower

Znowu nas poniosło, tym razem na Słowację :)

Ten weekend mieliśmy spędzić w Krakowie, w sobotę skoczyć na działkę... no i w sobotę rano leje... więc nici z koszenia, a już miałem rowerkiem tam podskoczyć. Za to wpadłem na pomysł, że kupimy Ani rower :) Pojechaliśmy do Decathlonu - nie było nic ciekawego... potem InterSport to samo. Już mieliśmy jechać na Kalwaryjską kiedy przypomniałem sobie, że koło Orlenu są dwa sklepy sportowe i to był strzał w dziesiątkę :) Ani spodobał się ładny czarno - borówkowy :D GT Avalanche 3.0 Women's model z 2009. Przy okazji Gabrysia dorobiła się nowej wypasionej hulajnogi ze Carsami.

Jak wychodziliśmy ze sklepu rozpadało się, po chwili wypogodziło :/ Całkiem skołowani przez tą pogodę stwierdziliśmy, że jednak skoczymy na działkę zobaczyć co się tam porobiło przez ponad 4 tygodnie nieobecności... Trawa jak na sawannie, Ani ogórdek zarośnięty, pojawiły się jakieś ozdobne maki, krzaczory zarosły kupę gruzu, śliwki jeszcze zielone.

Wieczorkiem zrobiliśmy małą jazdę testową

W niedzielę zamiast byczyć się w domku wybraliśmy się do Stasia - dzień wcześniej zadzwonił żebyśmy przyjechali. Mieliśmy jechać Astrą, bo może wyskoczymy do Szczawnicy. Rano znowu lało więc zdecydowałem się na Jeepa bo ma nowe opony i w deszczu się lepiej jeździ i całe szczęście, bo oczywiście nas poniosło. Zamiast do Szczawnicy pojechaliśmy do Piwnicznej, tam jak zobaczyliśmy, że nawet nie ma gdzie zjeść nie mówiąc o tym, że na mapie na środku rynku nie raczyli zaznaczyć pijalni wód, zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy do Krościenka przez Słowację. Nauczeni doświadczeniem - dwa razy przejechaliśmy przez Słowację nieznajdując sensownej knajpy - zatrzymaliśmy się w pierwszym napotkanym zajeździe w Starej Lubowni. Wybór był taki, że nie mogłem się zdecydować, jedzenie smaczne, duże porcje i tanie - na osobę wyszło po 25 zł za zupę, drugie, picie. Warto było robić te kilometry tylko dla tego obiadku :) Jak już się najedliśmy skierowaliśmy się do przejścia granicznego w Sromowcach. Jadąc do Krościenka stwierdziłem, że tym razem pojedziemy skrótem, który mi podpowiadał GPS :D Kuba jeszcze powiedział, że tam jest fajna droga i busiarze tamtędy jeżdżą :) Cóż nie przewidział pomysłowości iGO :) Asfalt się w pewnym momencie skończył, potem zapiąłem 4x4, a potem reduktor a potem wszyscy złapali za cykor łapki :)

Jak już dojechaliśmy do szosy okazało się, że w stronę Krościenka jest bliżej nieznanej długości korek, skręciliśmy w lewo i skierowaliśmy się na drogę przez Ochotnicę Górną. Podjazd do Ochotnicy jest koszmarny - za rok już chyba zupełnie nie będzie asfaltu tylko sama ziemia zostanie i kamienie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W Ochotnicy posiedzieliśmy trochę ze Stasiem i jak przestaliśmy być bardzie atrakcyjni od kolegów to zapakowaliśmy się do autka i skierowaliśmy w stronę Krakowa.

W Mszanie Dolnej cały ruch w stronę Krakowa zatrzymała Policja, natomiast w przeciwną stronę samochody zjeżdżały w prawo aby po chwili wyjechać spowrotem na drogę. Wyglądało to dosyć dziwnie. Po jakiś 5 min stania, kiedy Policja w końcu nas puściła o okazało się, że auta wjeżdżały na plac przed Kościołem, gdzie ksiądz w asyście ministrantów święcił podjeżdżające samochody. Stąd był taki korek i wstrzymany ruch w drugą stronę :)

W Głogoczowie za wiaduktem utknęliśmy w kolejnym korku, który zapowiadał się na dosyć poważny, więc po 10 min czołgania się z prędkością 5km/h zrobiliśmy szybką nawrotkę i pojechaliśmy do domku przez Skawinę


Wyświetl większą mapę
--
remi
24 lipca 2009, 20:00

Nowy image Gabrysi

Postanowiliśmy jeszcze raz - ostatni ściachać Gapcia do zera, żeby jej wzmocnić trochę te mysie ogonki :))
Mam nadzieję, że teraz jej szybko włosy odrosną i na komunię będzie miała już długie
W tej chwili Gapeć wygląda przez tą fryzurę na dużo mniejszą i drobniejszą, ładnie jej tak :)
 
 
 
 
Gabrysia przed ścięciem
Gabrysia przed ścięciem
--
remi, opisy zielona wiedźma
17 lipca 2009, 20:00   Austria   woda   Podersdorf

Austria - Podersdorf

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Podersdorf


Wyświetl większą mapę
--
remi
15 lipca 2009, 20:00   wakacje   Austria   Hallstatt   kopalnia   Alpy   góry

Austria - Hallstatt

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
14 lipca 2009, 00:00   wakacje   Austria   Großglockner Hochalpenstraße   Tyrol   Alpy   góry

Austria i Włochy - Garda -> Hallstatt

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Kulminacyjnym punktem naszej trasy z nad Gardy do Hallstatt w Austrii był przejazd przez Großglockner Hochalpenstraße (Trasę Wysokoalpejską). Trasa w pobliżu Großglockner - najwyższego szczytu Austrii w miejscu dawnego szlaku handlowego. Współczesną drogę budowało 3 tys robotników w latach 1924 do 1931. Droga ma 48km, od strony Włoch zaczyna się w Heiligenblut na wysokości 1300 m.n.p.m skąd wspinamy się do tunelu w najwyższym punkcie trasy na wysokości 2504 m.n.p.m. Do góry nasz Jeepek sunął na 2, temperaturka pod setkę. Potem jest zjazd i znowu wyjazd do punktu widokowego na 2428 m.n.p.m. a z tamtąd 20 km zjazd do wysokości 805 m.n.p.m. Po drodze co kawałek tabliczki - sprawdź hamulce. Zjeżdżaliśmy na 2 ale przy tym pochyleniu 9-12° co chwile trzeba było przyhamowywać, zwłaszcza, że jechał przed nami autobus. W pewnym momencie poczuliśmy smród przypalonych hamulców - zastanawialiśmy się czy to nasze czy z autobusu - po zjechaniu do zatoczki okazało się, że to nasze :/ Po 30 min postoju pojechaliśmy na dół - hamulce i felgi ochłodziły się dopiero na płaskim. Pogoda była wprawdzie nienajlepsza - dosyć sporo chmur - ale zdecydowanie warto było wydać 28E (trasa jest płatna) na przejazd. Widoki są nieziemskie :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A HDRy osobno, bo się Zielonej nie podobają i psują jej galerie :P

[Zielona]nie podobają mi się, bo są nienaturalne zupełnie i psują obraz tego co faktycznie tam widzieliśmy, widoki były zarąbiste to po co to psuć kiczowatymi - pseudo "artystycznymi" przeróbkami? ;)
kompromisem jest że są po prostu osobno ;)
 
 
 
 
 
 


Wyświetl większą mapę

Wyświetl większą mapę
--
remi
13 lipca 2009, 00:00   wakacje   Włochy   Gardaland   park rozrywki

Włochy - Gardaland

Ze specjalną dedykacją dla Farelki, która nie mogła się doczekać zdjęć z Gardalandu :)
W Gardalandzie spędziliśmy calutki Boży dzień, od 9-22.30 prawie
żeby wykorzystać maksymalnie atrakcje, za które płaci się ufff no dużo :) po powrocie padliśmy jak kawki...
upał, dużo kilometrów do zrobienia na nogach po samym parku, ale - fajnie było :)
dzieci zadowolone i ok :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
przy parkingu Gardalandu
przy parkingu Gardalandu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
w oczekiwaniu na przejazd tungą
w oczekiwaniu na przejazd tungą
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Time voyagers - kino 4D - świetna zabawa, kiedy fotel zaczyna się trząść, albo pryska Ci wodą w twarz jakby woda z ekranu :)))
Time voyagers - kino 4D - świetna zabawa, kiedy fotel zaczyna się trząść, albo pryska Ci wodą w twarz jakby woda z ekranu :)))
 
 
 
 
 
 
 
 
delfinarium
delfinarium
--
remi
12 lipca 2009, 20:00   wakacje   Włochy   Garda   woda

Włochy - Jezioro Garda

Dzień plażowania, nad basenem i jeziorem, na poniedziałek planujemy całodniowy wyjazd do Gardalandu, coby może trafić na mniejsze oblężenie niż jest w weekendy
Garda czysta, dosyć ciepła, przepiękne widoki - po drugiej stronie wysokie góry, niewiele ludzi, bo wszyscy siedzą nad basenem ;) albo przy swoich domkach campingowych lub namiotach
miły wypoczynek
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Widok z Campingu w stronę jeziora Garda
Widok z Campingu w stronę jeziora Garda
--
remi, opisy zielona wiedźma
11 lipca 2009, 20:00   wakacje   Włochy   Werona   Padwa

Włochy - Cavallino -> Garda

Pakujemy się znad Adriatyku i zmierzamy nad jezioro Garda - 199km
Wyjeżdzamy z Jesolo i okazuje się, że całe Włochy wybierają się w tym dniu na weekend nad ocean... korek długości ok 25 km i prawie wszyscy stoją... szok
dobrze, że my w przeciwnym kierunku jechaliśmy :)
Po drodze zatrzymujemy się w Padwie i przejeżdżamy przez Veronę - miasto nieszczęśliwych kochanków :)
Docieramy nad Gardę późnym popołudniem - szukamy przez chwilę campingu, miejsc trochę mało, dużo turystów, upał jak nie wiem co :) postanawiamy się rozbić, potem przejść się nad jeziorko a potem zmęczeni padamy do spania :)
 
 
 
 
 
 
 
weekendowy korek w stronę Cavallino
weekendowy korek w stronę Cavallino
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Padwa - miasto uniwersyteckie - wykładał tu Galileusz, studiował Kopernik i Kochanowski
Padwa - miasto uniwersyteckie - wykładał tu Galileusz, studiował Kopernik i Kochanowski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
przystanek na siusiu pod hipermarketem, czyjegoś samochodu pilnuje krowa, nie alpejska bo nie fioletowa ;)
przystanek na siusiu pod hipermarketem, czyjegoś samochodu pilnuje krowa, nie alpejska bo nie fioletowa ;)

Wyświetl większą mapę
--
remi, opisy zielona wiedźma
8 lipca 2009, 20:00   wakacje   Włochy   Wenecja

Włochy - Wenecja

W przerwie w plażowaniu wybraliśmy się do Wenecji
Samochodem na cypelek, zostawiliśmy auto na parkingu, a sami kupiliśmy bilety na tramwaje wodne i popłynęliśmy zobaczyć miasto na wodzie
warto odwiedzić, ale męcząca wycieczka straszliwie, ze względu na upał i tłumy dzikie turystów
Darowaliśmy sobie wszelkie muzea, do których wejścia stały ogonki na godziny czekania, gdzie się da unikaliśmy głównych turystycznych szlaków,
Atmosfera uliczek wąskich, kanałów, wilgoci nie do opisania
Dziubek pierwsze pytanie jakie zadał to "a dlaczego to jest miasto zakochanych?, że romantyczne?"
no to jest romantyczne, w uliczce na końcu szlaku, albo na mostku ponad kanałem, gdzie akurat przepływa gondola ze śpiewającym za dodatkowa kasę gondolierem...
ślicznie, ale zdecydowanie zbyt tłumnie, traci przez to dużo ze swojego uroku

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
wszędzie... woda :)
wszędzie... woda :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Maski Weneckie
Maski Weneckie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
czekamy na tramwaj wodny
czekamy na tramwaj wodny
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
nad kanałem Grande - bazylika mniejsza Santa Maria della Salute
nad kanałem Grande - bazylika mniejsza Santa Maria della Salute
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
widok z mostu na Canale Grande
widok z mostu na Canale Grande
--
remi, opisy zielona wiedźma
7 lipca 2009, 20:00   wakacje   Włochy   Cavallino   Adriatyk   woda

Włochy - Cavallino

Na campingu świetnie, w dzień upał, w nocy leje, dla odświeżenia powietrza ;)
Sporo Polaków, prawie cały dzień siedzimy na plaży, z przerwa na obiadokolacje,
w trakcie robimy wypad jednodniowy do Wenecji i wycieczki po okolicy i na zakupy
Na Campingu jemy zdecydowanie najlepszą pizzę we Włoszech na jaką trafiliśmy, świetne ciasto, dużo dodatków,
a frutti di mare szokująca zupełnie, szkoda, że nie mógł nikt nam zrobić zdjęcia jak pierwszy raz ją zobaczyliśmy ;)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
piracki statek - oferował rejsy turystyczne
piracki statek - oferował rejsy turystyczne
--
remi, opisy zielona wiedźma
6 lipca 2009, 23:00   wakacje   Włochy   Cavallino   Adriatyk   woda

Austria i Włochy - Klagenfurt -> Cavallino

Zwijamy się z Klagenfurtu zaraz po śniadaniu i wyruszamy do Cavallino
Na granicy Włoskiej sprawdzają nam dokumenty i z uśmiechem przepuszczają dalej
Po drodze w tle mamy góry, a w dolinach woda w rzekach ma kolor dziwny - rozmyty taki, blady strasznie, niebieskawy - wapienny
Chmury przewalają się nad górami, widoki boskie i zaczyna się upał
W ogródkach włoskich palmy, a cykady w krzaczorach słychać nawet w środku zamkniętego samochodu
Docieramy na Camping - San Marco w Jesolo - stronę mają w jęz. polskim :))
dosyć tanio jak na Włochy, przy latarni morskiej, z bezpośrednim dostępem do Adriatyku :)
Rozbijamy się szybko i ruszamy na plażę
Woda słona straszliwie, ciepła, ale pływanie w niej raczej mizerna przyjemność, ze względu na sól właśnie, ale ze względu na dzieci dosyć fajnie bo płytko
już wiemy dlaczego na plaży pustawo a okoliczne baseny zapełnione :)
Od razu po pierwszym dniu stało się jasne że krem factor 30 na słońce Italii jest mało wystarczający
Skóra będzie złazić jak nic ;)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
alpejskie widoczki
alpejskie widoczki

Wyświetl większą mapę
--
remi, opisy zielona wiedźma
5 lipca 2009, 21:53   wakacje   Austria   Klagenfurt   woda

Austria - Kraków -> Klagenfurt

Wyjeżdżamy w niedzielę ok 4 rano, żeby uniknąć ewentualnych korków i przejechać jak największą część trasy przed ewentualnym upałem. Na drodze pusto.
Dosyć szybko pokonujemy kolejne kilometry, w radiu akurat leci "czwarta nad ranem"
Gabrysia trochę marudzi, że chce spać w swoim łóżeczku, nie uświadamiamy jej, że przez najbliższe 2 tygodnie łóżeczka nie zobaczy ;)
popołudniu lądujemy w Klagenfurcie, a tu niespodzianka, całe miasto obstawione żandarmerią, jakieś objazdy, tłumy samochodów i rowerów.
Na miejscu okazuje się, że akurat trafiliśmy na ogólnokrajową imprezę - Iron Man - triatlon 180km rower + maraton + 3,8 pływania, cała masa ludzi, imprezy poboczne, tłumy na plaży i na campingach :)
rozbijamy się i idziemy nad jezioro
woda fajna, i gdyby nie psująca się pogoda pewnie byłoby wszystko ok
gdy zwijamy się z plaży zrywa się wiatr i zaczyna kropić, biorąc pod uwagę wszelkie za i przeciw, pogodowe i lokalizacyjne, postanawiamy jednak dłużej tutaj nie zostawać, tylko nazajutrz jechać do Włoch

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wjazd do Austrii - charakterystyczne farmy wiatraków
Wjazd do Austrii - charakterystyczne farmy wiatraków

Wyświetl większą mapę
--
remi, opisy zielona wiedźma
5 lipca 2009, 20:00   wakacje   Austria   Włochy

Austria i Włochy - 14 dni - 2700 km

I po urlopie :( Było super - czuje się jakbym był z miesiąc a nie 2 tygodnie. Tylko mam dosyć dmuchanych materacy, cheba tostowego, zupek... Narazie w wielkim skrócie:

1 Dzień - Niedziela 5.07
Wyjechaliśmy o 3 nad ranem - cel Klagenfurt w Austrii. Większość trasy autostradami, więc zwłaszcza w Austrii nie było co oglądać :( W Klagenfurcie byliśmy koło 16, trafiliśmy na Iron Man'a więc straszne tłumy, zaliczyliśmy kąpel w jeziorze, spacerek i schrzaniła się pogoda :( (786km)


Wyświetl większą mapę

2 Dzień - Poniedziałek 6.07
Pogoda trochę niepewna, więc zwijamy się do Włoch. Olewamy autostrady i jedziemy zwykłymi drogami, które prowadzą równolegle do autostrady ale nie ma ekranów i jest co oglądać. Italia z początku wcale nie słoneczna ale jak tylko wyjeżdżamy z gór zaczyna się upał. Na campingu w Cavallino meldujemy się koło 17 i zaliczamy jeszcze morze :) (241km)


Wyświetl większą mapę

3 - 6 Dzień - Wtorek 7.07 do Piątek 10.07
Siedzimy nad morzem w Cavallino. W jeden dzień wyskakujemy tramwajem wodnym do Wenecji. Upał straszny. Dobrze, że w nocy trochę pada i jest wiatr od morza więc można wytrzymać.

7 Dzień - Sobota 11.07
Jedziemy nad Gardę po drodze zaliczamy przystanek w Padwie i przejażdżkę przez Veronę. (199km)


Wyświetl większą mapę

8 Dzień - Niedziela 12.07
Plażujemy się nad Gardą

9 Dzień - Poniedziałek 13.07
Calutki dzień w Gardalandzie. 11 Godzin. Od 10 do 22. Upał straszny ale było super.

10 Dzień - Wtorek 14.07
Zwijamy się znad Gardy i jedziemy do Hallstatt. Wpierw malownicza droga brzegiem Gardy, potem winnice i coraz wyższe góry - tunele, mosty, serpentyny i kulminacyjnie 2500 mnpm na Großglockner Hochalpenstraße (Trasie Alpejskiej) - widoki nieziemskie :) Jeepek wpierw zagrzał silnik pod górę, potem ostro przypalił hamulce na dół. Do tego soczysta zieleń Alpejskich łąk, charakterystyczne tyrolskie domy i góry, góry, góry :) Po prostu pięknie. Mapka na dwa razy, bo Google nie potrafi pokazać przejazdu przez trasę alpejską. (496 km)


Wyświetl większą mapę

Wyświetl większą mapę

11 Dzień - Środa 15.07
Rano zaliczamy kolejkę szynową i kopalnię soli w Hallstatt, potem dobry obiadek i spacer po miasteczku, które jest jak z pocztówki. Przed samym campingiem łapie nas burza z gradem i w 5 min jesteśmy dokumentnie przemoczeni - znajomi, których spotkaliśmy na campingu mówią, że tutaj tak od 10 dni - codziennie po południu lub wieczorem pada. Przebieramy się i jedziemy pooglądać okoliczne jeziora - Ania ma nadzieję na przejażdżkę najstarszym parowcem na Świecie. Nie udaje się, bo pływa tylko rano. (154 km)


Wyświetl większą mapę

12 Dzień - Czwartek 16.07
Deszcze jednak nie dla nas - w przewodniku po Austrii wyczytaliśmy, że nad jeziorem Neusiedler jest 300 słonecznych dni w roku i panuje śródziemnomorski klimat - pakujemy się do auta i w drogę. Jedziemy trochę w ciemno, więc objeżdżamy jezioro prawie dookoła zanim trafiamy na sensowny camping - po zachodniej stronie jeziora są kilometry szuwarów, więc nie ma plaż, po zachodniej za to w nagrodę mamy miejscie 100m od wody :) Na campingu stosunkowo pusto, na plaży zupełnie pusto, woda płytka i cieplutka, niebo bez jednej chmurki :) (378km)


Wyświetl większą mapę

13 Dzień - Piątek 17.07 Plażujemy się, słońce praży niemiłosiernie więć dzieciaki siędzą calutki dzień w wodzie, my niewiele mniej.

14 Dzień - Sobota 18.07 Wracamy do domu, Mieliśmy jeszcze rano posiedzieć nad wodą ale nad ranem zerwał się niesamowicie silny wiatr - wszyscy co mają Kite od razu pędzą do wody, windsurferów tylko 3 - reszta nie decyduje się na wejście do wody. Po gigantycznej burzy z gradem w Hallstatt nasze namioty testowane są przez wiatr - chociaż przypięte tylko przy ziemi bez linek dzielnie się trzymają :) Pakujemy się do auta i już autostradami jedziemy do domu. (474 km)


Wyświetl większą mapę
--
remi
28 czerwca 2009, 20:00   wycieczka dwudniowa   Warszawa

Kolejne 600 km nabite - tym razem znowu Warszawa

Kolejny weekend poza domem, kolejne 600km na liczniku :) Tym razem tematem przewodnim wyjazdu był 6 Zlot Forum Muratora w Wiosce Budowlanej w Urzucie pod Warszawą. Wioska mnie trochę rozczarowała bo domków jest niewiele, na wizualizacji na stronie wygląda to zdecydowanie lepiej.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Po części "oficjalnej" przenieśliśmy się na after party do gospodarstwa agroturystycznego w Ruśćcu, gdzie był pyszny grill i zabawa do białego rana - ja skończyłem koło 2 w nocy :) Przy okazji przetestowaliśmy nowy namiocik

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Nazajutrz spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Warszawy do Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdecydowanie najlepiej zrobione muzeum jakie w życiu widziałem. Robi wielkie wrażenie i tematyka i aranżacja - obowiązkowy punkt wizyty w Warszawie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Przed powrotem odwiedziliśmy jeszcze Łazienki, gdzie Gabrysia nakarmiła kaczki i karpie oraz potropiła pawia :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
21 czerwca 2009, 20:00   wycieczka dwudniowa   świętokrzyskie   Chęciny   Oblęgorek   Skansen

Tokarnia - Chęciny - Oblęgorek - Dąb Bartek - Jaskinia Raj

Za nami kolejny weekendowy wypad w bliższe lub dalsze okolice. Tym razem bazą były Chęciny, a zwiedzaliśmy okolice Kielc.

Z Krakowa wyjechaliśmy w sobotę chwilę po ósmej rano w kierunku Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Deszcz padał od samego Krakowa, aż do skansenu. Poubieraliśmy kurtki, zabraliśmy parasol i nastawieni na krótki spacerek udaliśmy się do kasy. Spacerek nie był krótki, bo muzeum ma 65ha powierzchni i przejście całości zabrało nam ok 2h. Gdyby pogoda była ładna można się tam wybrać na pół dnia, zrobić sobie piknik, zwłaszcza, że w sezonie przy ładnej pogodzie to muzeum żyje. Ale nawet przy 12st i deszczu warto było te 2 godziny pomoknąć :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Po obiedzie Gabrysia na widok aparatu zrobiła mały pokaz ;)

 
 
 
 
Po obiadku w 9 samochodów ruszyliśmy w stronę Oblęgorka. Oczywiście przy takiej ilości samochodów nie obyło się bez kłopotów - dwa ostatnie podczas wyprzedzania TIRa przegapiły zjazd na Piotrków. Po 5 minutach czekania na stacji benzynowej już bez przygód dojechaliśmy do Oblęgorka.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Następnym punktem programu był Dąb Bartek. Dużo większe wrażenie sprawił na mnie jesion "Dziedzic" z Oblęgorka nazwany przez Marcina Sekwoją Zosią :) Fakt wyglądał jak sekwoja :)
 
 
 
Wieczorkiem posiedzieliśmy trochę z piwkiem i wódeczką przy grillu a nazajutrz wybraliśmy się na Zamek w Chęcinach i do jaskini Raj.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
15 czerwca 2009, 18:00

Upsss ciekawe co koleś zrobił :)

Dzisiaj na Łobzowskiej :) Gość się chyba ostro naraził :) Spory ruch był dzisiaj więc nie mogłem się zatrzymać i zrobić lepszego zdjęcia.
A swoją drogą to chyba gdzieś krążyło podobne zdjęcie tylko z vectrą :/
PS. No tak wiedziałem, że skąś to znam :) http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6720518,Zdradzona_kobieta_znowu_atakuje__Wkret_artysty.html
--
remi
6 czerwca 2009, 22:00   wycieczka dwudniowa   scrapbooking   Warszawa   Góraszka   lotnictwo

Wypad do Warszawy

Przy okazji II Zlotu Scrapbookingowego, na którym Ania wystawiała się ze swoim sklepem wybraliśmy się całą rodziną do Warszawy.

Na dzień dobry trafiliśmy na wypadek na skrzyżowaniu z wyłączonymi światłami - autobus miejski zderzył się z Corsą a następnie skosił słup i światła. Przy okazji jakiś palant by mnie stuknął bo zagapił się n wypadek i nie raczył popatrzeć gdzie jedzie.

Pomogliśmy się rozłożyć Ani i pojechaliśmy do hostelu. Hostel klimatyczny :) Na starych barkach wycieczkowych - kajuty w klimacie lat 80 :) Zostawiliśmy rzeczy, samochód, zapakowaliśmy się do tramwaju i pojechaliśmy pod Pałac Kultury.

 
 
 
 
 
 
Nasz Hostel koło Mostu Poniatowskiego
Nasz Hostel koło Mostu Poniatowskiego
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę CDN...
--
remi
1 czerwca 2009, 20:55   pogaduchy

trzeba się dzielić

Gabrysia: Tato... masz te cukierki zielone?
Tata: Nie mam już
Staś: Takie? - pokazując cukierek
Gabrysia: Tak
Staś: Nie dam ci
Gabrysia: Pan Jezus powiedział, że trzeba się dzielić
Staś, Tata: :/
--
remi
30 maja 2009, 20:00   wycieczka jednodniowa   Chorzów   teatr

Chorzów

W sobotę wybraliśmy się do Chorzowa do Teatru Rozrywki na Oliwera Twista, w którym gra Ani siostrzeniec. Przed spektaklem zaliczyliśmy Park. Jak odrobię się z robotą napiszę szerszą relację - na razie wrzucam zdjęcia :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Flamingi
Flamingi
 
 
 
 
 
--
remi
9 maja 2009, 12:00   pogaduchy

Niezbędne tłuszcze

Sobotni poranek, pośniadankowe leżakowanie. Głaszczę małżonkę po odsłoniętym brzuszku. Staś siedzi obok przy kompie i gra, patrzy się na nas i wypala:
- Mamo ile ty masz tych niezbędnych tłuszczów?
--
remi

Tuchów, Biecz, Ciężkowice, Zakliczyn i Lipnica Murowana

Od jakiegoś czasu chodził za mną Biecz i w końcu trafiłą się okazja - absolutnie wolny dzień w długi majowy weekend. Wstaliśmy z samego rana i niezważając na chmury wiszące nad Krakowem zapakowaliśmy się do auta i w drogę

Pierwszym punktem na trasie był Tuchów. Klasztor z cudownym obrazem pomineliśmy i od razu skierowaliśmy się do centrum, które przywitało nas niesamowitym tłokiem na ulicach. Wszędzie masa aut, zakazy parkowania, których nikt chyba nie przestrzegał, parking na Rynku zapchany, obok jakiś targ... w końcu po jakiś 15 min udało się znaleźć miejsce koło Kościoła. Na Rynku ładny odnowiony Ratusz z XIXw., niedaleko barokowy Kościół Św. Jakuba i w sumie tyle. Niesamowita liczba aut na Rynku i okolicznych uliczkach, szpetne szyldy na domach, brak sensownej informacji turystycznej - brak tabliczek, na stronie WWW pod hasłem zabytki jest wypis z rejestru zabytków (nazwa i numerek) - nie zachęca do poznania tego miasta.

 
 
 
 
 
ratusz klasycystyczny z XIX w. w Tuchowie
ratusz klasycystyczny z XIX w. w Tuchowie

Wyjeżdżając w stronę Biecza zapomniałem przestawić GPSa z opcji "Ekonomicznie" na "Najszybciej", więc poprowadził nas bocznymi drogami i dzięki temu zobaczyliśmy - należący do Szlaku Architektury Drewnianej - piękny Kościółek św. Jana Chrzciciela w Rzepienniku Biskupim oraz wpiany na listę UNESCO Kościół św. Michała Archanioła w Binarowej

 
 
 
 
taka droga się nam trafiła do Biecza
taka droga się nam trafiła do Biecza

Biecz "Ze względu na swoją bogatą historię często nazywany perłą Podkarpacia lub małym Krakowem. Bywa także nazywany polskim Carcassonne, dzięki zachowanym fragmentom średniowiecznych murów miejskich i zabudowy" (Wikipedia). Ten opis wiele obiecuje ale brakuje tego czegoś co sprawia, że człowiek chodzi z rozdziawioną buzią po Kazimierzu Dolnym czy Sandomierzu. Powinni wziąć przykład z tamtych miastach i pozbyć się szpetnych szyldów z domów. Co z tego, że kamienica na rogu jest zabytkowa jak prawie nie widać tynku spod reklam :( Czy to by wystarczyło - napewno - miasto ma piękną i bogatą historię, dużo zabytków, uchroniło się chyba od PRLowskich bloków z płyty. W sam raz, żeby wyskoczyć na weekend, pospacerować, posiedzieć w knajpce do późnej nocy - knajpek chyba za dużo nie ma :(. Po prostu odpocząć od wielkiego miasta. Tylko te paskudne reklamy wrrrr. Aha i mają dobre lody na rynku - te w kamienicy :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ratusz na Rynku w Bieczu
Ratusz na Rynku w Bieczu

Następne były Ciężkowice ze Skamieniałym Miastem. Zgodnie z legendą skały są pozostałością miasta, które zostało ukarane za swoje grzechy. Legenda, legendą a skałki trzeba zobaczyć :) Trasa nie jest trudna i w 1,5h na spokojnie można ją przejść z dziećmi.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
w drodze do Ciężkowic
w drodze do Ciężkowic

W samych Ciężkowicach nie zatrzymywaliśmy się tylko przejechaliśmy przez centrum i skierowaliśmy się w kierunku Zakliczyna. Po drodze mineliśmy Kościół św. Marcina Biskupa w Gromniku. W Zakliczynie po wjechaniu na Rynek (drugi co do wielkości w Małopolsce) zdecydowaliśmy się nie zatrzymywać tylko poszukać jakiegoś miejsca na obiad. W centrum Zakliczyna jest dosyć ciekawa zabudowa drewniana i chodniki tak ok. 40-50 cm nad ulicą - przy takim krawęzniku raczej nie mają problemów z autami blokującymi przejście pieszym :)

 
 
 
 
 
Kościół św. Marcina Biskupa w Gromniku
Kościół św. Marcina Biskupa w Gromniku

Przedostatnim punktem na trasie była Lipnica Murowana, w której odbywa się słynny Konkurs Palm Wielkanocnych. Trochę już zmęczeni jazdą mieliśmy się nie zatrzymywać ale ładnie zagospodarowany Ryneczek skusił nas na krótki postój.

 
 
 
 
 
 
 
Pizza i kebab tak jakoś mi nie pasują do nazwy
Pizza i kebab tak jakoś mi nie pasują do nazwy "Galeria Smaku" :)

Mineliśmy Nowy Wiśnicz i zajechaliśmy z wizytą do rodziny pod Bochnię. Gabrysia zachwycona pięknym ogrodem dostała od Cioci kilka kwiatów do posadzenia w naszym skromnym ogródku na wiosce.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
1 maja 2009, 20:00   Wołowice   ogród

1 maj - święto pracy.... na działce

Na sobotę była zaplanowana wycieczka, więc w piąteczek wybraliśmy się na działkę. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie popełnię jakiegoś faux pas kosząc trawę ale moje obawy szybko się rozmyły - u jednego sąsiada betoniarka zasuwa, drugi kosi i piłuje to Ja też wyciągnąłem moją cudowną maszynę :)

Nie przewidziałem tylko jednego - słoneczko już mocno przygrzewa i spaliło mnie strasznie. Wieczorkiem dreszcze, obrócić się na drugi bok nie dało... do teraz jeszcze czuje. Ale plan wykonany w 150% - działka wykoszona po horyzont :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi

Comarchowy wypad do Niedzicy

Ania zorganizowała weekendowy wypad do Niedzicy dla ludzi od siebie z pracy. Oryginalnie miało jechać 6 osób, a pojechało 28 :) Chcąc zobaczyć coś jeszcze po drodze i zdążyć przed wszystkimi wyjechaliśmy o 7 rano.

Tak się złożyło, że nasza droga pokrywała się z jedną z tras Szlaku Architektury Drewnianej więc postanowiliśmy zaliczyć co ciekawsze obiekty, do których nie trzeba za bardzo zjeżdżać z drogi. Punkt pierwszy Kościółek w Krzeczowie

 
 
 
 
Kościółek w Krzeczowie
Kościółek w Krzeczowie

Przy Kościółku na Piątkowej Górze mieliśmy się nie zatrzymywać ale przypomnieliśmy sobie, że przecież trzeba kupić oscypki więc zajechaliśmy do bacówki za kościołem

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kościółek na Piątkowej Górze z auta
Kościółek na Piątkowej Górze z auta

Stojąc na stacji benzynowej w Nowy Targu Ania strzeliła fotkę przez przednią szybę auta - wyszedł ciekawy efekt :)

Po szybkich zakupach w Nowym Targu skierowaliśmy się do następnego dwóch następnych obiektów na Szlaku Architektury Drewnianej - Zespołu Dworskiego i Kościółka w Łopusznej

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zespół dworski w Łopusznej
Zespół dworski w Łopusznej

W Dębnie zajechaliśmy pod wpisany na listę UNESCO kościółek św. Michała z XV w. Kościółek należy do Szlaku Architektury Drewnianej oraz Szlaku Gotyckiego. Tak samo jak w Łopusznej było pusto, ani jednego turysty, za to była Pani, która miała najlepsze na Świecie oscypki - sama tak powiedziała :) Były to zdecydowanie najlepsze oscypki jakie jadłem, więc jestem w stanie się z nią zgodzić :) Wykupiliśmy połowę jej dziennej produkcji i udaliśmy się do następnego punktu naszej wycieczki.

 
 
 
 
 
 
 
Kościółek św. Michała w Dębnie
Kościółek św. Michała w Dębnie

We Frydmanie do oglądnięcia jest renesansowy kasztel rycerski z XVI w., który przegapiliśmy oraz należący do Szlaku Gotyckiego Kościół św. Stanisława.

 
 
 
Kościół św. Stanisława
Kościół św. Stanisława

Przed nami już tylko kilka kilometrów do Niedzicy. Po drodze krótki postój na poboczu na zdjęcia Zamku w Czorsztynie i jako pierwsi dojechaliśmy do Wojskowego Ośrodka Wypoczynkowego w Niedzicy. Ośrodek jeszcze trochę pamięta czasy PRLu - kawa w szklankach :) - ale położony jest 300m od zamku, domki są zadbane, jedzenie smaczne, a sam ośrodek otworzyli specjalnie dla nas kilka dni wcześniej - normalnie startują 1 maja :)

 
 
 
 
 
 
 
 
Droga do Niedzicy
Droga do Niedzicy

Korzystając z wolnej chwili przed obiadem wyskoczyliśmy ze Stasiem na wzgórze za Ośrodkiem pooglądać Tatry i Zalew - nie wiedziałem gdzie się patrzeć czy w lewo czy w prawo :)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
drewniany spichlerz w Niedzicy
drewniany spichlerz w Niedzicy


 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wyświetl większą mapę
--
remi
19 kwietnia 2009, 20:00   Wołowice   ogród

pogoda ciągle piękna, więc znowu na działkę

ale dzisiaj lajtowo - Ania przesadziła róże i truskawki, a ja powycinałem trochę krzaczorów i uschniętych gałęzi z dużych wyśni. Tak w sumie to jakbym się na porządnie zabrał za te wiśnie to chyba za dużo by z nich nie zostało - jak inne drzewna podrosną trzeba będzie je wyciąć, narazie bez nich było by strasznie łyso.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
--
remi
18 kwietnia 2009, 20:00   Wołowice   ogród

Wiosennych porządków część dalsza...

Zielona z pełnym poświeceniem (wygląda jakby się biła ze stadem wściekłych kotów) przesadziła róże i powyrywała chwasty spod komórki na węgiel.
 
 
 
 
 
 
--
remi
18 kwietnia 2009, 19:00   fotografia   Tatry

Nigdy nie ma aparatu kiedy jest potrzebny

W sobotę musiałem skoczyć do Zakopanego - wyjechałem o 10 i już spod Krakowa było widać Tatry. Było niesamowicie przejrzyste powietrze, widać było wszystkie szczegóły, a aparat został w domu :( Kuzyn który jechał z Katowic mówił, że widzieli już z A4 spod Jaworzna.

Mam nauczkę - trzeba wozić ze sobą aparat. Poniżej 2 fotki ciapnięte z komórki

 
 
widok z Zakopianki przed Białym Dunajcem
widok z Zakopianki przed Białym Dunajcem
--
remi
14 kwietnia 2009, 20:00   Wołowice   ogród

Wiosenne porządki na działce

Wolny wtorek poświąteczny wykorzystałem na wiosennie porządki na działce - plan wykonany prawie w 100%. Przede wszystkim udało się skosić tą część działki, która w tamtym roku zarosła straszliwie. Najbliższe dwa weekendy są zajęte, więc pewnie zanim bym się nie obejrzał trawa wyskoczyła by na metr w górę ;) Nie udało się skosić za stodołą, bo jest zbyt nierówno dla mojej kosiareczki - trzeba będzie wymyślić coś innego.

Powycinałem wszystkie samosiejki na górze działki, przyciąłem winogrona, które rozpełzły się w trawie - trzeba będzie powbijać paliki i puścić linki. Zostało jeszcze trochę krzaczorów do wycięcia, przycięcie uschniętych gałęzi z wiśni i uporządkowanie brzozowego zagajniczka.

 
 
 
 
 
na działce obok buszowały dwa bażany. Ledwo wygrzebałem aparat kiedy poderwały się do lotu i zniknęły za leszczyną
na działce obok buszowały dwa bażany. Ledwo wygrzebałem aparat kiedy poderwały się do lotu i zniknęły za leszczyną
--
remi
13 kwietnia 2009, 20:00   Wołowice   ogród

Wielkanoc

W sobotę po święceniu pojechaliśmy do Chrzanowa na cmentarz.

 
 
 

Odwiedziliśmy też Ryneczek z nadzieją na jakieś lody... Niestety pomimo pięknej pogody i stosunkowo wczesnej godziny wszystko było pozamykane na głucho, więc zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy spowrotem w kierunku Wołowic. Po drodze trafiliśmy na taką ciekawostkę :)

 
 
 

Na działce Ania obfotografowała swoją nowo posadzoną wierzbę, kwiatuszki, które następnie zerwała oraz różę, która zaczęła wypuszczać listki :)

 
 
 
 
 
 
cdn...
--
remi
copyright © 2002-2010 Anna Gross-Łoginów, Remigiusz Łoginów :: wersja piąta beta