Za nami kolejny Comarchowy wypad na weekend. Tym razem Podhale, a konkretnie Murzasichle.I tym razem nie organizowane przez Anię :)
Umówiliśmy się na miejscu w sobotę na 11, przekonaliśmy Stasia, że nie musi iść na chór, szybko wymieniłem koła w Jeepie i chwilę po 9 wyjechaliśmy. Zakopianka była pusta, więc na miejsce dotarliśmy szybciutko jako drudzy. Śnieg wprawdzie padał ale na zaplanowany kulig było go zbyt mało. Część osób poszła na spacer w kierunku Gąsienicowej a my z resztą zapakowaliśmy się do aut i pojechaliśmy do Zakopanego na nowe sztuczne lodowisko :) Po prawie 2h świetnej zabawy wróciliśmy na obiadek.
Wieczorem grzane wino, ognisko z kiełbaskami i grzanym winem :) Śnieg się rozpadał, zrobiło się coraz zimniej więc uciekliśmy do domku na wiśniówkę :)
Rano miła niespodzianka - działa pobliski wyciąg narciarski :D Nocne opady + dwa dni naśnieżania zrobiły swoje. Infrastruktura wprawdzie w rozsypce ale dzięki brakowi bramek przy wyciągach jeździłem do oporu za 15 zł :) Zdecydowanie warto było brać narty :)
W powrotnej drodze dołączyliśmy do reszty towarzystwa, która pojechała się pławić w gorących źródłach w Szaflarach i razem udaliśmy się na pyszny obiadek w Nowym Targu

