I po urlopie :( Było super - czuje się jakbym był z miesiąc a nie 2 tygodnie. Tylko mam dosyć dmuchanych materacy, cheba tostowego, zupek... Narazie w wielkim skrócie:
1 Dzień - Niedziela 5.07
Wyjechaliśmy o 3 nad ranem - cel Klagenfurt w Austrii. Większość trasy autostradami, więc zwłaszcza w Austrii nie było co oglądać :( W Klagenfurcie byliśmy koło 16, trafiliśmy na Iron Man'a więc straszne tłumy, zaliczyliśmy kąpel w jeziorze, spacerek i schrzaniła się pogoda :( (786km)
Wyświetl większą mapę
2 Dzień - Poniedziałek 6.07
Pogoda trochę niepewna, więc zwijamy się do Włoch. Olewamy autostrady i jedziemy zwykłymi drogami, które prowadzą równolegle do autostrady ale nie ma ekranów i jest co oglądać. Italia z początku wcale nie słoneczna ale jak tylko wyjeżdżamy z gór zaczyna się upał. Na campingu w Cavallino meldujemy się koło 17 i zaliczamy jeszcze morze :) (241km)
Wyświetl większą mapę
3 - 6 Dzień - Wtorek 7.07 do Piątek 10.07
Siedzimy nad morzem w Cavallino. W jeden dzień wyskakujemy tramwajem wodnym do Wenecji. Upał straszny. Dobrze, że w nocy trochę pada i jest wiatr od morza więc można wytrzymać.
7 Dzień - Sobota 11.07
Jedziemy nad Gardę po drodze zaliczamy przystanek w Padwie i przejażdżkę przez Veronę. (199km)
Wyświetl większą mapę
8 Dzień - Niedziela 12.07
Plażujemy się nad Gardą
9 Dzień - Poniedziałek 13.07
Calutki dzień w Gardalandzie. 11 Godzin. Od 10 do 22. Upał straszny ale było super.
Zwijamy się znad Gardy i jedziemy do Hallstatt. Wpierw malownicza droga brzegiem Gardy, potem winnice i coraz wyższe góry - tunele, mosty, serpentyny i kulminacyjnie 2500 mnpm na Großglockner Hochalpenstraße (Trasie Alpejskiej) - widoki nieziemskie :) Jeepek wpierw zagrzał silnik pod górę, potem ostro przypalił hamulce na dół. Do tego soczysta zieleń Alpejskich łąk, charakterystyczne tyrolskie domy i góry, góry, góry :) Po prostu pięknie. Mapka na dwa razy, bo Google nie potrafi pokazać przejazdu przez trasę alpejską. (496 km)
Wyświetl większą mapę
Wyświetl większą mapę
11 Dzień - Środa 15.07
Rano zaliczamy kolejkę szynową i kopalnię soli w Hallstatt, potem dobry obiadek i spacer po miasteczku, które jest jak z pocztówki. Przed samym campingiem łapie nas burza z gradem i w 5 min jesteśmy dokumentnie przemoczeni - znajomi, których spotkaliśmy na campingu mówią, że tutaj tak od 10 dni - codziennie po południu lub wieczorem pada. Przebieramy się i jedziemy pooglądać okoliczne jeziora - Ania ma nadzieję na przejażdżkę najstarszym parowcem na Świecie. Nie udaje się, bo pływa tylko rano. (154 km)
Wyświetl większą mapę
12 Dzień - Czwartek 16.07
Deszcze jednak nie dla nas - w przewodniku po Austrii wyczytaliśmy, że nad jeziorem Neusiedler jest 300 słonecznych dni w roku i panuje śródziemnomorski klimat - pakujemy się do auta i w drogę. Jedziemy trochę w ciemno, więc objeżdżamy jezioro prawie dookoła zanim trafiamy na sensowny camping - po zachodniej stronie jeziora są kilometry szuwarów, więc nie ma plaż, po zachodniej za to w nagrodę mamy miejscie 100m od wody :) Na campingu stosunkowo pusto, na plaży zupełnie pusto, woda płytka i cieplutka, niebo bez jednej chmurki :) (378km)
Wyświetl większą mapę
13 Dzień - Piątek 17.07 Plażujemy się, słońce praży niemiłosiernie więć dzieciaki siędzą calutki dzień w wodzie, my niewiele mniej.
14 Dzień - Sobota 18.07 Wracamy do domu, Mieliśmy jeszcze rano posiedzieć nad wodą ale nad ranem zerwał się niesamowicie silny wiatr - wszyscy co mają Kite od razu pędzą do wody, windsurferów tylko 3 - reszta nie decyduje się na wejście do wody. Po gigantycznej burzy z gradem w Hallstatt nasze namioty testowane są przez wiatr - chociaż przypięte tylko przy ziemi bez linek dzielnie się trzymają :) Pakujemy się do auta i już autostradami jedziemy do domu. (474 km)
Wyświetl większą mapę
