Po kilku miesiącach podchodów, zastanawiania się czy potrzebne, czy takie czy inne, śledzenia ogłoszeń stało się :)
No ale po kolei... Decydując się na przeprowadzkę na wieś wiedzieliśmy, że potrzebne będzie drugie autko, bo szybciej i wygodniej. Koncepcje były przeróżne - Pickup od razu odpadł, bo mało praktyczny. Dostawczy - za duży i za drogi - aż tyle, rzeczy nie będziemy wozić, żeby się opłaciło pakować w jakiegoś Transportera, poza tym jedź tym do pracy i zaparkuj pod firmą :). Do wyboru zostało jakieś małe tanie w utrzymaniu auto albo terenówka :) Wiadomo mieszczuchy jak pomyślą o wsi to od razu przed oczami czarne scenariusze... zaspy śnieżne, wyboje, rowy i takie tam :) Bez terenówki to się nie przeżyje!! Ale po chwili przychodzi refleksja - przecież wiekszość ludzi na wsi ma osobówki?! Wywiadu środowiskowego nie udało się przeprowadzić, bo sprawa z Wołowicami się przecigała a frustracja rosła. Skoro nie widomo czy uda się na tą wieś przenieść to po co to auto?
W końcu jak większość rzeczy u nas zdarzyło się to nagle :) Wołowice kupiliśmy. Astrą wprawdzie nie udało się wybrać na działkę jak śniegiem sypneło ale odtańczyła nam lekki balet na mokrym podjeździe pod dom. No i w moim automatycznym monitoringu Allegro i Gratki pewnego dnia pojawił się ON - wprawdzie na drugim końcu Polski ale akurat następnego dnia Tata jechał do babci w te okolice :)
- Cena znośna.
- Diesel wieć spalnie w miarę spoko, LPG... no cóż tanio to może jest ale jak się dużo jeździ, bo inaczej to porządna instalacja się nie zwrówci, butla miesjce zajmuje - w Astrze koło zapasowe się nam wala po bagażniku, a jakbym je wyciągną to pewnie na drugi dzień bym gumę załapał, no i różnie to jest z pracą silnika... nam na benzynie na jałowym biegu cholera gaśnie.
- Praktyczny - Nie za duży, nie za mały. Bagażnik w sam raz, a niektóre terenówki mają taki na dwie siateczki :) Można i w teren pojechać i na "czarnym" sobie nieźe radzi.
- I co najważniejsze i najtrudniejsze do osiągnięcia podoba się Zielonej!!!
Szybka decyzja trzeba wysłać Tatę na rekonesans, zatachać na diagnostykę i zobaczymy.
Dwa dni później zapakowałem się do IC relacji Gdynia Główny o nieludzkiej godzinie 5:55, potem ekspresowa przesiadka w osobowy, następnie PKS i na koniec po krótkim odpoczynku ostatnie 50 km autem z Tatą. Ostatni odcinek to 800 m drogi szutrowej po sam las - już wiadomo po co poprzednim właścielom terenówka:) Mieli jako drugi dla Pani domu, która jako nauczycielka nie chciała się rano spóźniać do szkoły. Ostatnie zimy rozpieściły więc wymienili na osobówkę i akurat jak przyjechałem po niego dwa dni przed świeta wielkanocnymi ostro sypneło śniegiem ;) Po testowej jeździe przez las byłem już pewny, że chce mieć to auto :) Zresztą sami zobaczcie, obraz wprawdzie malutki, bo z komórki ale coś tam widać :)
Get the Flash Player to see this player.
Następnego dnia 560 km do domku, średnia prędkość 90-110 km/h, jeden większy korek chyba w Żyrardowie? spalanie 9l/100km i wow... to auto przyspiesza pod górę na 4:) Astra tak nie potrafi :)
A tak wygląda nasz "nowy" Jeep Cherokee XJ