W sobotę pogoda dopisała, temperaturka ponad 20° więc zapakowaliśmy się w trójkę na rowery i pojechaliśmy na plac zabaw - Anię zmogła angina, więc została w domu. Pojechaliśmy, bo u nas na osiedlu w szale budowania kolejnych bloków nikt nie pomyśli, gdzie mogą się dzieci bawić.
Pierwszy cel - Park na Klinach. I niespodzianka - po zimie z placu zabaw zostały 2 marne huśtawki :(
Cel drugi plac na osiedlu Pod Fortem - placyk stoi nienaruszony :) Tutaj na szczęście jest młode osiedle i nie ma bandy bezmózgich wyrostków rozwalających swoje własne podwórko.
Get the Flash Player to see this player.
Zbliża się pora obiadowa, mnie głodzik powoli dopada, a dzieci nie ma szans oderwać od huśtawek i zjeżdżalni - nawet obietnica lodów nie pomaga :)
