a całkiem niedawno...
Dziubek siedzi mi na kolanach w autobusie, podpiera zamyślony brodę
i patrzy melancholijnie przez okno
po chwili
- wiesz mamo, niedługo się zmienię, jak będę duży to się zmienię...w takiego Pana
bo wszyscy chłopcy będą Panami
Kilka dni później...
Jak urosnę, to będę chodził do pracy z Tatą, a Ty będziesz zaprowadzać dzieczynkę dzidzię do żłobka
i Ty będziesz stara, a Tata nie bo muszę z Tatą chodzić do pracy...
na taką logikę nie ma odpowiedzi :)
jak będę duży...
0 komentarzy
Kamerka i nie tylko
Podpeliśmy pod strone WebCam'a oraz coś jeszcze :))
0 komentarzy
nareszcie...
po wielu bojach udało się !!! mamy sieć w domciu :))
0 komentarzy
poranek
Dziubek bawiąc się rurką do picia taką zginaną, podchodzi do mnie i mówi:
- wiesz mamo, różnie wyglądam z tą rurką, bardzo różnie, teraz wyglądam jak dziadek jak pali fajkę...
wkłada rurkę zgięciem do góry i udaje, że pali
- a teraz wyglądam jak co?
obraca rurkę zgięciem na dół
- nie wiem Stasiu - poddałam się bez walki, licząc na wyobraźnię mojej latorośli
- jak foczka pszecież...
- eee foczki tak nie wyglądają Stasiu
Stasiu zręcznie zmienia temat...
- a teraz? - wkłada rurkę krótszym końcem do buzi, a dłuższy kieruje do góry - teraz wyglądam jak prawdziwy NURKACZ...
- może nurek? - oponuje słabo, trochę krztusząc się śniadaniem
- nie, prawdziwy NURKACZ, taki co pływa w wodzie i trzyma w zębach rurkę...
- wiesz mamo, różnie wyglądam z tą rurką, bardzo różnie, teraz wyglądam jak dziadek jak pali fajkę...
wkłada rurkę zgięciem do góry i udaje, że pali
- a teraz wyglądam jak co?
obraca rurkę zgięciem na dół
- nie wiem Stasiu - poddałam się bez walki, licząc na wyobraźnię mojej latorośli
- jak foczka pszecież...
- eee foczki tak nie wyglądają Stasiu
Stasiu zręcznie zmienia temat...
- a teraz? - wkłada rurkę krótszym końcem do buzi, a dłuższy kieruje do góry - teraz wyglądam jak prawdziwy NURKACZ...
- może nurek? - oponuje słabo, trochę krztusząc się śniadaniem
- nie, prawdziwy NURKACZ, taki co pływa w wodzie i trzyma w zębach rurkę...
0 komentarzy
chwila...
jestem przez chwile
co sie życiem zowie
a po chwili mnie nie ma
w niepamięci ginę
i tylko nikły płomień wspomnień
w najbliższej mi duszy tli się
pamiętaniem kruchym, szklanym
i słonymi łzami znaczonym,
że kochanym sie było za krótko,
że się było za krótko,
że się było
i nie ma...
co sie życiem zowie
a po chwili mnie nie ma
w niepamięci ginę
i tylko nikły płomień wspomnień
w najbliższej mi duszy tli się
pamiętaniem kruchym, szklanym
i słonymi łzami znaczonym,
że kochanym sie było za krótko,
że się było za krótko,
że się było
i nie ma...
0 komentarzy
poniedziałek...
pierwszy dzień tygodnia...
pierwszy dzień po przeprowadzce do sekretariatu...
siedzę sobie przycupnięty przy swoim malutkim biureczku między drzwiami a faxem. Za scianą prują stare szafy, za oknem szaleją z młotem pneumatycznym, po drugiej stronie korytarza ze szlifierką.
pierwszy dzień tygodnia...
równie dobrze mogło jeszcze padać.
pierwszy dzień po przeprowadzce do sekretariatu...
siedzę sobie przycupnięty przy swoim malutkim biureczku między drzwiami a faxem. Za scianą prują stare szafy, za oknem szaleją z młotem pneumatycznym, po drugiej stronie korytarza ze szlifierką.
pierwszy dzień tygodnia...
równie dobrze mogło jeszcze padać.
0 komentarzy
