ze względu na dziurę budżetową i
galopujące zubożenie społeczeństwa Świąt w tym roku nie będzie.
Zostają przełożone na przyszły rok...
może się poprawi...
zresztą co to za Święta, jeśli człowiekowi:
a)nie
starcza pięniędzy do pierwszego a co dopiero na jakies wygórowane
oczekiwania zewsząd, dotyczące prezentów...
b)nie ma śniegu...
c)nie ma czasu nawet na ręczne wykonanie produktów zastępczych
(patrz. punkt a)...) nie mówiąc o ganianiu po sklepach w
poszukiwaniu wszystkich niezbędnych akcesoriów i produktów
potrzebnych do zorganizowania przedsięwzięcia pod tytułem "Święta -
czyli 3 dni obżarstwa..."...
d)nie ma ochoty jeździć i składać
OBOWIĄZKOWYCH wizyt świątecznych bliższej i dalszej rodzinie...
e)najchętniej zaszyłby się człowiek pod kaloryferem i przespał
ew. przebumelował radośnie CAŁY okres świąteczny...
no i
tyle...
a ja jestem masochistka i okres przedświąteczny
uwielbiam... wbrew wszystkiemu... kocham i czuje się wtedy EKSTATYCZNIE...
tylko
przykro, że ciągle trzeba sobie powtarzać kupując zastępcze upominki
rodzinie i bliskim... w przyszłym roku będzie lepiej... a zwykle nie
jest...
