Od dłuższego czasu przymierzałem się wybrać na narty do Laskowej i w końcu się udało. Zapakowaliśmy się ze Stasiem do auta i po równo godzinie byliśmy na miejscu. Dojazd jest zdecydowanym atutem tego miejsca - połowa drogi autostradą no i omija się Zakopiankę :)
Na miejscu byliśmy o 20 min po otwarciu stoku i już jeden parking był zastawiony samochodami ale nie było kolejki ani do kasy ani do wyciągu. Stok jest świetny, taki jak lubię długi, ani za ostry ani za płaski. Nawet w połowie dnia nie porobiły się muldy. Tylko środkowa część trochę zbyt płaska i wąska - po godzinie 12 zrobiło się tam dosyć tłoczno.
Podobno w tygodniu jest pusto - trzeba będzie wyskoczyć kiedyś po pracy.

